EagleTac T10LC CW

Started by Jedrush, 2010-07-26, 00:38:36

Previous topic - Next topic

0 Members and 1 Guest are viewing this topic.

Jedrush

2010-07-26, 00:38:36 Last Edit: 2010-07-26, 21:23:45 by Jedrush
Witam wszystkich serdecznie, nazywam się Andrzej;)

Od pewnego czasu przymierzałem się do kupienia latarki z dioda LED, początkowo miał być Romisen, ze względu na cenę oraz dosyć pochlebne recenzje, jednak za niewiele ponad 50zl więcej znalazłem inna latarkę, która przykula moja uwagę. Ponieważ zmuszony byłem kupować ją trochę „w ciemno”, gdyż niewiele w Internecie o niej znalazłem, chciałbym oszczędzić tej konieczności i przybliżyć ten model ludziom, którzy tak jak ja zastanawiają się nad jej kupnem. Dorzucam więc swoją cegiełkę i mam nadzieję, że moje spostrzeżenia komuś pomogą. Będzie teraz mowa o latarce EagleTac T10LC2.

Jedyna latarka, do której mogę odnosić się przy porównywaniu jest Maglite mini, gdyż tylko taką latarkę posiadałem. Zdjęcia latarki są wykonałem po wyjeździe nad morze, nad którym latarka miała styczność z niszczycielskim drobnym piaskiem, który jest widoczny na zdjęciach w postaci białych kropeczek;) Oprócz danych producenta, wszelkie dane liczbowe które przytaczam są mierzone „na oko”. Zdjęcia robiłem w nocy, są fatalne bo jedyny aparat jaki miałem pod ręką to lustrzanka brata, a to nie jest sprzęt dla tak ciemnej masy jak ja, ale chciałem pokazać latarkę, więc weźcie pod uwagę to, że miałem dobre chęci(i niestety nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia reflektora;/). Nie wiem jak się powinno robić beamshoty, zrobiłem jak umiałem;).

A recenzja zaczyna się tutaj
Tytułem wstępu.   

Za latarkę zapłaciłem 150 zł, nie wiedziałem czego powinienem się spodziewać za te pieniądze. Jak się okazało, zrezygnowałem z „Chinki” na rzecz innej „Chinki”. Na tekturce, w którą zapakowana jest latarka, widnieje napis „Designed In Arizona, U.S.A. Made In P.R of China” (oryginalna pisownia). Co do opakowania, nie sądzę by w kimkolwiek mogło ono wzbudzić jakieś pozytywne uczucia, co najwyżej neutralne, albo umiarkowanie negatywne. EagleTac  umieszczony jest pod przezroczystym plastikiem, w towarzystwie czerwono-czarnej tekturki, na której wypisano dane techniczne. Pierwsze skojarzenie to opakowanie słuchawek za 20zł, które wiszą przy gumach do żucia i prezerwatywach obok kasy w markecie. Ciężko mi to opisać, więc odsyłam do zdjęcia na końcu posta. Przejdźmy do zawartości tego opakowania. Oprócz latarki dostajemy zapasowe oringi, srebrną koronę, smycz i pokrowiec. Pokrowiec zrobiony jest z jakiegoś sztucznego włókna, zapinany na rzep, a jakość wykonania jest średnia. Plusem jest wielość sposobów montowania go. Mamy jeden otwór na pasek o szerokości około 8cm bez możliwości odpięcia go, drugi mniej więcej 5 centymetrowy zapinany na rzep, a także plastikową zawieszkę w poprzek.
Teraz najważniejsze czyli nasze światełko.

Garść informacji od producenta:
Dioda: Cree XR-E Q5 3W LED
Tryby pracy: Wysoki (295lm) oraz Niski (60lm)
Czas pracy: (wysoki): 1,2 godziny przy zasilaniu 2 x CR123A, niski: 10 godzin przy zasilaniu 2 x CR123A
Elektroniczny sterownik stałego utrzymywania napięcia
Soczewka SYNTAX II o przepuszczalności światła 99%
Wodoodporna - spełnia wymogi  IPX-8. EagleTac gwarantuje wodoodporność do 0,5 m pod wodą przez ponad 10 godzin
Powłoka: HA III Military grade hard annodized
Zasilanie: 2x bateria CR123A / 2x akumulator li-ion RCR123 3.7V / 2x 16340 lub 1x18650li-ion
Wymiary: długość 131mm, szerokość 32,8mm
Waga: 105g


Tyle teorii, jednak mam wrażenie, że nie odbiega ona zbytnio od praktyki.
Jeśli w przypadku opakowania i pokrowca mogłem mieć zastrzeżenia, to jakość wykonania latarki jest bardzo dobra. Gwinty wykonane są bardzo precyzyjnie, wszystko chodzi płynnie, jest tez lekko przesmarowane jakimś przezroczystym mazidłem. To samo dotyczy moletowania, które jest dokładnie wykonane, poprawia chwyt i wygląd. Zdecydowanie lepiej niż w Maglite, w którym gwinty są suche i po roku używania zebrała się na nich już masa aluminiowego pyłu. O kształcie latarki wiele nie powiem, bo jest to prawdopodobnie kopia modelu innej firmy, mnie on (kształt) jednak przypadł do gustu, latarka mieści się w kieszeni, jest lekka, jedynie krawędzie w okolicach włącznika wydaja się być troszkę zbyt ostre i sprawiają, ze w obawie przed dziurą, wole trzymać latarkę reflektorem do dołu gdy noszę ją w kieszeni. Inną sprawą jest patent zapobiegający turlaniu się latarki – ścięcie pierścienia przy włączniku. O ile przy zamontowanym klipsie, nie ma z tym problemu, to po zdemontowaniu go i założeniu korony, latarka toczy się jak ta lala. Zdjęcie korony nieznacznie zmniejsza podatność na toczenie, ale i tak przy przechyle np. na łódce latarka może się poturlać. Jeżeli chodzi o klips – pokryty jest inna powłoka niż reszta sprzętu. Widać to na pierwszy rzut oka, jest on trochę jaśniejszy, a w przypadku mojego egzemplarza był już także trochę podrapany – cóż z jakiegoś powodu latarka była w promocji;). Skoro mowa o powłoce, ta na latarce sprawia bardzo dobre wrażenie. Jest nałożona równomiernie, ma piękny czarny kolor. Jeśli idzie o wytrzymałość, to testem dla niej było u mnie zdejmowanie klipsa, który jest wciskany. Na zdjęciach nie udało mi się uchwycić zadrapań, które ta operacja spowodowała, jednak ja uważam ze powłoka spisała się świetnie, bo tarcie jakie towarzyszyło zdejmowaniu klipsa można porównać do wyciągnięcia latarki z mocno zaciśniętych kombinerek, tyle że z bardzo wąskimi szczekami.

Użytkowanie.

W latarce mamy dwa tryby: normalny 60 lumenów oraz turbo 295. Zgodnie z tym co mówi producent, na 2 bateriach CR123, latarka powinna działać odpowiednio 10 godzin oraz godzinę i 10 minut. Nie mierzyłem czasu działania latarki, jednak nie mam podstaw by sądzić, że są to zawyżone wyniki. Tryby zmieniamy poprzez dokręcenie lub odkręcenie głowicy. Maksymalnie dokręcona głowica to tryb turbo, odkręcona w jakimkolwiek stopniu to tryb normalny. Jest to rozwiązanie średnie, ze względu na małą precyzję i z powodu problemu przy określaniu jaki tryb akurat jest ustawiony – trzeba pokręcić głowicą i sprawdzić czy jest już opór(max) albo czy mamy luz w obie strony (normalny). Ponieważ latarka przyjmuje również jeden akumulator 18650, baterie CR123 mają,  ze względu na swoja średnicę, trochę miejsca w latarce i niepokojąco latają w środku. Czuć to przy machaniu latarka, albo podczas biegu z latarką w kieszeni. Przestają natomiast latać, gdy dokręci się głowicę do trybu max, jednak dla mnie jest to ewidentna niedoróbka. Co do jasności – gdy pierwszy raz zapaliłem tę latarkę, chciałem sprawdzić jak jest ona jasna, w związku z tym zajrzałem w zapalony reflektor, w efekcie czego byłem oślepiony przez ładną chwile;) Podczas użytkowania tryb normalny wystarcza żeby oświetlić drogę nawet na 30 metrach. Promień jest skupiony, ale wydaje mi się, że jest to dość kompromisowe ustawienie – można sobie oświetlić drogę pod nogami, można też zobaczyć co jest kilkadziesiąt metrów przed nami. Ze względu na prądożerność tryb turbo był przeze mnie rzadko używany, jednak wtedy latarka świeci bardzo mocno. Można nią kogoś oślepić, oświetlić obiekt na odległości 50-60 metrów, natomiast świecenie pod nogi mija się z celem, gdyż mamy wtedy bardzo jasny punkt który razi oczy, a oświetlamy taka sama powierzchnie jak przy trybie normalnym. Czego zdecydowanie tej latarce brakuje, to tryb low. Co do rozkładu światła, nie znam się na tym, w związku z tym wrzucam zdjęcia z odległości około pół metra, mogę jedynie powiedzieć ze to jak równomiernie rozkłada się światło w porównaniu do Maglite to niebo a ziemia (a Maglite to ziemia i to taka w dolinie).

Podsumowanie.

Mimo złego pierwszego wrażenia (które jest jednak bardzo ważne), jestem bardzo zadowolony z tej latareczki, bardzo dobra jakość wykonania i kompaktowe rozmiary przy naprawdę mocnym świetle sprawiają że jeszcze trochę jej poużywam. Jednak już teraz wiem, że nie jest to mój ideał latarki i kiedyś zmienię ją na coś innego i niestety droższego. EagleTac T10LC pokazuje, że za niezbyt duże pieniądze możemy dostać świetnie wykonaną i bardzo dobrze świecącą latarkę, ale żeby mieć oprócz tego opakowanie przy otwieraniu którego szybciej zabije nam serce, więcej trybów i jakiś sensowny przełącznik między nimi, trzeba zapłacić ze dwa razy więcej.

No i garstka zdjęć.


Tryb normalny

Tryb High

Latareczka

Latareczka ujęcie 2

Gwinty

Gwinty 2

Opakowanie

Włącznik

Cały zestaw