2018-11-17, 12:00:18 *
Aktualności:
Wybierz jezyk:
 
    Forum   Zaloguj się Rejestracja   Tagi
Strony: 1   Do dołu
  Wyślij ten wątek  |  Drukuj  
Autor Wątek: Dereelight kontra Fenix czyli 400 na 337 lumenów  (Przeczytany 5375 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
tonieja
Opinii: (1)
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

wiadomości: 35




Ignoruj
« : 2011-09-11, 22:34:39 »

To niby porównanie oczami konsumenta. Nie wiem dokładnie co to ten lumen ale używam często latarki do pracy. Raczej nie świecę po to żeby zobaczyć jak świeci latarka tylko po to żeby zobaczyć. Nic nie ważyłem i nie mierzyłem. Sprzętu używam w takich warunkach jakie się przytrafiają w rzeczywistości w pracy, w domu i na wakacjach. Nie oszczędzałem ich ale też nie szukałem na siłę nowych zastosowań - nie jeździłem po nich samochodem (jeśli mi się to przydarzy to nie do celów testowych tylko zwyczajnie dlatego że jestem ofermą). To są po prostu wrażenia z eksploatacji latarek na tle zadań jakie postawiło przed nimi życie, otaczającej nas przyrody i… mojej żony.
Wiem czego potrzebuję: małych wymiarów, dużej ilości światła, dużego zasięgu, długiego czasu działania, niezawodności, funkcjonalności itd. (początkowo napisałem itp. ale znając niektórych maniaków zrozumieją to jako firmę produkującą latarki).  Wiem, wiem to tak jak autobus, którym łatwo się parkuje w mieście. Ale do rzeczy - 400 to Dereelight CL1HV4 3SD (długie jak imiona angielskich arystokratów) a 337 to Fenix TK15. Obie na XP-G R5. Latarki podobne i różne zarazem. Różne bo Fenix dotarł w niecałe dwa dni od zamówienia a Dereelight w ponad dwa tygodnie. Obie nadane w kraju Pocztą Polską, która czasem gubi przesyłki a potem ma pretensję do zamawiającego, że korzysta z ich usług. Czasami specjalnie zamawiam coś co nie jest mi potrzebne tylko po to żeby im dokuczyć uciążliwą przesyłką. Podobne bo i wymiary i przeznaczenie.  Obie przyszły z rana przez co nie mogłem się doczekać dziewiątej niczym Eugeniusz Bodo. Latarek trochę przerobiłem. Może nie wszystkie były z najwyższej półki ale trochę ich było. Większość pracowało ze mną ciężko. Po roku używania Black Eye sprawiłem sobie Dereelight. Nie znałem tej marki wcześniej ale zaciekawiły mnie jej małe rozmiary, wygląd i owe 400 lumenów. No i osiem miesięcy przepracowała. Fenixa mam niecałe dwa miesiące i opowiem wam jak te latarki się do siebie mają. Ponieważ obie można postawić na głowicy to pojadę z nimi od góry do dołu.

Ciało
„Ale fajną masz teraz tą latarkę” powiedziała szanowna małżonka na widok Fenixa i to w momencie kiedy próbowałem go przed nią ukryć. Oniemiałem i szybko sprawdziłem jej czoło w obawie, że potrzebuje pierwszej pomocy. Potem jednak dotarło do mnie, że ona mówi poważnie. Pierwsza latarka za którą nie posypało się za mną parę litościwych spojrzeń. Popatrzyłem na latarkę oczami kobiety i rzeczywiście może się podobać. Zresztą jak pierwszy raz zobaczyłem ją na zdjęciach (latarkę a nie żonę oczywiście) to też jęknąłem z zachwytu. Kiedy jednak wyciągnąłem ją z pudełka (cały czas piszę o latarce) to trochę się rozczarowałem. Korpus jest matowy. Dotyczy to wyglądu i wrażeń pod paluchami. Materiał sprawia wrażenie lekkiego, nadmuchanego. Dereelight jest przy niej jak Rudy 102, wykończony na błysk i na ślisko. Mimo moletowania CL1HV4 dużo łatwiej wyślizgnie się z dłoni niż Fenix. To pewnie trochę zasługa elementu, który znajduje się niżej, ale o tym potem. Do tej pory TK15 upadało jedynie na stosunkowo miękkie podłoże i nie ma jeszcze żadnej większej rysy. Z Dereelight jest inaczej. Ta to po prostu nie ma szczęścia. Przez pierwsze dwa miesiące uważałem na nią bo to nowy nabytek. Po pierwszej rysie, która wręcz rani serce, się zaczęło. Trzeba przyznać, że odczucie jej masywności przekłada się na odporność mechaniczną. Kiedy ta latarka wymyka się z dłoni i wiedziona prawami fizyki zmierza w kierunku matki Ziemi, jest mi szkoda. Jest mi szkoda podłoża na które spada bo wiem, że zrobi mu krzywdę. Podłoga, panele, kafle, beton – wszędzie odciśnie swój znak firmowy. Sama też ponosi straty ale nieporównywalnie mniejsze. Zresztą ta latarka wygląda świetnie właśnie poobijana. Widać wtedy, że to twarde narzędzie do pracy. Fenix jest większy na oko jakieś 10 - 15mm. Przyrost długości widać na głowicy i korpusie. Nakrętki są równe. Co do grubości to licząc wszystkie bajery i wypustki mniej więcej jest tak samo. Może zakrętka w TK15 ma trochę mniejszą średnicę. To brzmi trochę jak spór o to co lepsze: długi ale chudy, czy krótki ale gruby? Faktem jest, że TK15 dziurki ma dwie (w nakrętce i pierścieniu) a Dereelight żadnej. Przez dziurkę Fenixa przeciągniemy jedynie linkę bo karabińczyk ze smyczy nie wejdzie. Trzeba wtedy użyć dodatkowego kółeczka. W CL1HV4 na biwakach ratowałem się podpinaniem karabińczyka za klips ale to wymaga jego sporego odchylenia i rysuje korpus. Raz zdarzyło mi się jej użyć w dziwny sposób - pośrednio przeciwko jakiemuś obywatelowi. Nie było czasu na „fiki miki” i połaskotałem go palcami zaciśniętymi na latarce. Potwierdzam, że to twarda latarka. Po dłuższej chwili zastanowienia racje mi przyznał również obywatel, choć i tak cały splendor słynął na mnie. Zaznaczam, że nie było to przedmiotem jakiegoś testu a wynikało z potrzeby chwili tj. ratowania swojej dupy. A jeszcze słowo o gwintach. Tu jest przepaść. Kiedy dokręcam coś w Dereelight to mam wrażenie, że to dopiero ja robię gwinty. Poważnie! Problemem jest samo rozpoczęcie skręcania elementów ale potem nie jest lepiej. Dochodzą do tego dźwięki jak przy gwintowaniu właśnie. Szkoda, że nie lecą przy tym wióry.  W Fenixie skręcanie elementów to poezja. Człowiek się dziwi, że to już dokręcone. Lekki opór dopiero przy samym końcu. Żadna z moich latarek tak się nie skręca. No może Stremlight ale on ma korpus z tworzywa sztucznego. A na gwintach gumki - po dwie u CL1HV4 i po jednej u Fenixa. Żadna nigdy nie puściła deszczu, do rzeki jeszcze mi nie wpadły. Zaglądając do środka korpusu powiem tyle. Akumulator 18650 ma luz w obydwóch latarkach. W Feniksie akumulator znajduje swoją pozycję po dokręceniu włącznika natomiast w Dereelight cały czas się kolebie. Po dłuższym czasie użytkowania okazało się, że Ultrafire 3000aAh jest kompletnie zmasakrowany – szczególnie przednia jego część (+). Oczywiście całą winę zwaliłem na byle jaki akumulator. Po trzech użyciach AW 2900aAh zauważyłem, że sytuacja zaczyna się powtarzać i wrócił tam pozaklejany taśmą Ultrafire. Moim zdaniem to wina zbyt dużej wewnętrznej średnicy korpusu i pewnego wewnętrznego pierścienia od strony głowicy, który fizycznie katuje kolebiący się akumulator.

Włącznik / przełączanie trybów
Obydwie latarki mają włączniki. Obydwie mają je z tyłu ale działają trochę inaczej. Klik Dereelight ma większą średnicę. Tryby zmienia się poprzez lekkie wciśnięcie klika w kolejności 5%, 50%, 100%. O ich dobraniu potem. Sama strategia przełączania trybów jest dla mnie idealna. Często z tego korzystam i robię to bez zmiany położenia latarki w dłoni, błyskawicznie i co ważne bez odrywania wzroku od obserwowanego obiektu. W TK15 klik jest delikatniejszy i działa trochę lżej. Wystaje minimalnie bardziej i przez to chyba wygodniej się go obsługuje. W Dereelight nie ma tragedii ale tu jest lepiej. Feniks zmienia tryby guziczkiem znajdującym się za głowicą. Chrom, nikiel lub stal nierdzewna. W każdym razie w połączeniu z takim samym klipsem zrobił wrażenie na mojej żonie. Guziczek działa lekko i chyba dla bezpieczeństwa jest tak usytuowany, że nie wystaje poza korpus. Zmiana trybów w kolejności 5, 47, 143, 337 lm. Po chwilowym przytrzymaniu włączy się strobo, który tak samo można wyłączyć. Dla mnie takie rozwiązanie to bieg z przeszkodami. Trudno zmienić  tryb bez zmiany położenia latarki ponieważ przełącznik trudno wyczuć pod paluchem. Wymyśliłem sobie, że ustawię klips w taki sposób, że po uchwyceniu latarki mały palec ląduje w pobliżu guziczka. W razie potrzeby po chwili „gry wstępnej” natrafiam na właściwy punkt i zmieniam tryb. Metoda jest skuteczna w około 40%. Jak przyjdzie zima i złożę rękawice to jej skuteczność spadnie pewnie w okolice 1%.  Lepszą metodą jest łapanie latarki, zaraz po włączeniu, w taki sposób jak do rzutu oszczepem. I znowu nawigacją jest odpowiednie ustawienie klipsa. Ja robię to tak, że palec wskazujący ląduje na nosku klipsa a serdeczny na guziczku. Po małym treningu da się żyć ale nie potrafię zrozumieć dlaczego najlepsi producenci latarek mają do dupy zmianę trybów. Pierścienie, przekręcane głowice, dodatkowe kliki. Z reguły potrzebne są dwie ręce albo, tak jak w przypadku TK15 … dzień. Coś mi się wydaje, że to tak jak tradycyjny, tylny napęd w BMW i bezduszny przedni napęd w jakimś Fiacie. Nawet jeśli ten drugi jest praktyczniejszy to BMW daje więcej zabawy. Potrafię zrozumieć pierścień, który pozwala wybrać tryb jeszcze przed włączeniem latarki ale pozostałe rozwiązania w latarce coś w rodzaju taktycznej to nie wiem o co kaman. Rozwiązanie z mojego Fenixa pewnie przypadłoby do gustu żonie. Początkowo używała małego MacTrocica na 1AAA włączanego przez przekręcenie, a właściwie dokręcenie głowicy. Po wyjęciu z opakowania  już nie działał. Po małej modyfikacji, dodaniu sprężynki, działał ale w torebce głowica ciągle się odkręcała i odpadała. Potem potężny Police 3W na 1AA, który działał głównie w ten sposób, że nie działał. W końcu dałem jej mojego starego Snipera, który ma pięć trybów zmienianych delikatnym dociśnięciem klika. Ma też regulację skupienia wiązki. Co z tego jeśli, pomimo wielokrotnych instrukcji, latarki używa tylko w najmocniejszym trybie i z takim ustawieniem wiązki jaki akurat pozostawiłem. Jak przypadkowo zmieni tryb to: „Trzeba wymienić baterie bo słabo świeci”. Kiedy jej tłumaczę wszystko od nowa, kiwa głową tak jakby chciała powiedzieć: „Tak, tak. Jutro kupimy jacht bo dzisiaj nie mam drobnych”. Myślę, że dla żony to latarka z jednym trybem albo z taka zmianą jak TK15. Jak guziczek będzie ładny, chromowany to sobie przypomni do czego służy. Jak taki zamontują do ITP (razem z chromowanym klipsem) do biorę. Wracam do opisywanych latarek. Zaglądając do środka (tam gdzie jest sprężynka) jestem bardzo zdziwiony. Fenix słynący z jakości ma tam jakąś miękką zakrętkę z delikatną sprężynka. Dereelight ma tam solidną sprężynę i równie solidną wewnętrzną zakrętkę. Wszystko to wygląda jak połączenie mosiądzu ze złotem. Obie latarki mają możliwość cichego, chwilowego włączenia i pamięć trybów. Żadnej z nich nie da się postawić jak świeczki. Na włącznikach zainstalowałem zapasowe gumki, które były w zestawach - w Dereelight zielonkowaty a w Fenixie pomarańczowy. Te gumki, po naświetleniu mają oddawać światło w ciemności. Faktycznie jest tak. Fenix oddaje światło w kolorze jasny dynks i kształcie coś na wzór grafiti mojego najmłodszego syna. Gumka nie świeci jednolicie tylko tak jakby była od środka posypana brokatem. Blask jest widoczny wyraźnie przez około 40 minut, potem szybko zanika. Po około dwóch godzinach widzę ciemność. Ponieważ dodatkowo na Fenixie ta gumka wygląda po prostu głupio to chyba powrócę do czarnej. W CL1HV4 jest inaczej. Gumka spełnia swoją rolę wyśmienicie. Naświetlona daje piękną poświatę przy której można odczytać godzinę na zegarku (mój dwudziestoletni Casio nie ma podświetlenia ale za to cyka dopiero na drugiej baterii), lub sprawdzić co leży na stole. Z czasem poświata staje się coraz słabsza ale nie ma takiej długiej nocy żeby nie można było odnaleźć latarki. Wiele razy przydało mi się to kiedy latarka mi wypadła. Wcześniej, jak wychodziłem w środku nocy do roboty, najpierw macałem ręką pod łóżkiem za latarką (żeby nie niepokoić żony, nie świecić światła itp.). Efektem zawsze była przewrócona latarka i: „Nie tłucz się” z ust ukochanej. „Śpij, śpij” i jeb drugi raz. Od kiedy mam Dereelight to przeszłość – szacunek dla mej osoby i należne mi miejsce w hierarchii powróciły. Znowu jestem ważniejszy od chomika dzieci.

Klips / pierścień
Klipsy latarki mają różne. Dereelight ma kawałek drutu ze stali, który wygląda jak element wyposażenia biurowego. W fabrycznym ustawieniu nie dało się go używać. Z uwagi na usytuowanie noska względem kształtu korpusu nie dało się tam wcisnąć nawet materiału z kieszeni spodni. Po odpowiednim wygięciu i przytrzaśnięciu sobie paluchów jest dobrze. Za spodnie trzyma i na pasek można założyć. Z paskiem ostrożnie bo dobrze złapie tylko na cienkim pasku od gajeru. Tylko kto na takim nosi latarkę? Na szerszych paskach latarka będzie spadać, na przykład podczas wsiadania lub wysiadania z auta. Poza tym klips CL1HV4, a właściwie pierścień do którego jest zamocowany,  przykręcony jest do korpusu trzema delikatnymi śrubkami. Nie odkręcajcie ich!. Ja to zrobiłem i lipa. Stwierdzam, że te podkreślam jeszcze raz – bardzo delikatne śrubki utrzymują klips poprzez równie delikatny gwint w pierścieniu. Mają go utrzymywać na latarce po trafieniu w otwory ustalające znajdujące się w korpusie. Problem w tym, że gwinty są bardzo delikatne i się ukręcają. Poza tym pomiędzy pierścieniem a korpusem jest za duży luz. Ja sobie z tym poradziłem przyklejając pierścień z klipsem do korpusu na stałe. Znowu jest dobrze. Sam pierścień poprawia chwyt latarki a cały, łącznie z klipsem są jedynym elementem który naprawdę zapobiega toczeniu się latarki. Te wypustki na korpusie w ogóle nie działają. Poza tym pierścień jest gładki i nie uwiera w to miejsce, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. W TK15 klips jest ładny i fabrycznie gotowy do użycia bez względu na to czy chcemy go zaczepić za pasek, czy za odzienie. Jego położenie można „zablokować” dokręcając pierścień. Z paskiem ma te same problemy co konkurent. Może nawet większe bo klips jest po prostu krótszy. Pierścień tutaj jest osobno i ze względu na swój kształt skutecznie zapobiega toczeniu się latarki. Lepiej niż Dereelight poprawia jej trzymanie w dłoni. No i ma też otworek do którego … nie pasuje żaden karabińczyk ze smyczy.

Reflektor / światło
Obie latarki mają reflektory SMO o zbliżonej średnicy. W Fenixe jest on jednak wyraźnie dłuższy. Dereelight to moduł D26 czyli, że można go zmienić. Widać też wyraźną różnicę w jakości wykonania lustra. TK15 ma to wszystko jakoś lepiej wykonane a dioda jest centralnie umieszczona. W CL1HV4 doda jest szczelnie otulona reflektorem jednak nie jest to wszystko wycentrowane. Świecąc na ścianę odnoszę wrażenie, że część diody jest jakby przysłonięta. Nie wiem jak inne egzemplarze ale ja tak mam od samego początku. Poza tym podczas jednego z pierwszych upadków oderwał się spory kawałek wierzchniej powłoki i wpadł do środka. Na szczęście był to element znajdujący się pomiędzy czołem reflektora a szybką i po skręceniu latarki nawet tego nie widać. Korpus jest odporny ale reszta mniej. Fenix do tej pory miał tylko miękkie upadki tak, że jeszcze nic się z nim nie dzieje. Szybki odporne – obie bez zadrapań. Diody niby te same ale jeśli Dereelight ma 400 lumenów a Fenix 337 to nic nie rozumiem. W każdym przypadku na najmocniejszym trybie Fenix wydaje się być jaśniejszy. Spot jest mniejszy ale zdecydowanie mocniejszy, spill też wydaje mi się jaśniejszy. W stosunkowo małych pomieszczeniach, np. w warunkach domowych chyba CL1HV4 jest lepszy. Oświetli bardziej równomiernie pomieszczenie z uwagi na szerszy spot i łagodniejsze przejście z mocniejszego kręgu w słabszy. Różnice nie są jakieś kolosalne i obie latarki wyśmienicie się nadają do takich zastosowań. Dereelight ma przy tym bardziej fioletowy odcień. Mam jednak taki swój test. Polega on na tym, że staję, w ciemnym pomieszczeniu, około pięciu metrów przed zdjęciem pewnych znanych mi osób. Potem świecę na to zdjęcie latarkami w różnych kolejnościach i próbuję rozpoznać jak najwięcej szczegółów. Widać wtedy jak rozkłada się światło, jedne oświetlają bardziej pomieszczenie ogólnie, inne są bardziej skupione i pozwalają dojrzeć najdrobniejsze szczegóły zdjęcia. TK15 robi jedno i drugie. Na otwartej przestrzeni jest podobnie. Jeśli przyświecisz na średnią odległość i zobaczysz tam intruza to w Dereelight jego rysopis będzie jakiś taki rozmyty. Z Fenixem może nie zobaczysz jaki ma kolor oczu, ale będziesz mógł zobaczyć jego brzydką gębę. Przy obydwóch latarkach równie dobrze zobaczysz jeszcze trzech typów stojących kilka metrów z boku i udających, że ich tam nie ma. Na większą odległość pozostaje już tylko Fenix. Wtedy przydaje się bardzo ten mocny środeczek. Widać to fajnie jeżeli za tło robi np. jasny budynek. Wtedy „skuteczność” latarki wzrasta o parę metrów. Wiadomo, że jeżeli świecisz w coś np. postać człowieka a za nim jest tylko ciemność to latarka nie pokaże swojej mocy. Większość światła ucieka w nicość. Z kolei świecąc w ziemię na otwartej przestrzeni aby uzyskać przyzwoitą ilość światła trzeba latarkę unieść wysoko i świecić pod odpowiednim kątem. No chyba że nie szukasz zgubionego dziecka tylko świecisz pod nogi. Mimo wszystko rozkład światła Fenixa ma dla mnie lepsze zastosowanie w pracy i na co dzień. Dereelight zostaje na nocne wycieczki rowerem (przy wspomaganiu czołówki oczywiście). Zastanawiam się czy do tego celu nie założyć jej modułu z XM-L. Ilość światła na poszczególnych trybach jest dobra. W CL1HV4 moim zdaniem najniższy tryb jest za mocny. Powinien być taki jak w TK15 – wystarczający do poruszania się w dobrze znanym terenie, w namiocie lub podczas czytania map i pisania. Zresztą do celów biwakowych twierdzę, ze najlepsza jest mała lekka ale stosunkowo mocna czołówka z filtrem rozpraszającym światło. Ja od ponad dwóch lat używam MacTronic Outdoor Pro HLS-K4 DIFFUSE i sprawdza się wyśmienicie. Na początku myślałem, że Fenix ma o jeden tryb za dużo ale wychodzi na to, że pomijając stroboskop, używam wszystkich. Dobrze, że stroboskop jest „ukryty”. Nawiasem mówiąc tryb 143 lumeny i 50% w Dereelight są wystarczające do skutecznego poruszania się np. po lesie i szukania przy tym czegoś lub kogoś. Obie latarki się nagrzewają ale Fenix mniej. W ciągu mojej przygody z Dereelight raz miałem ją okazję używać ciągle przez około dwie godziny. Świeciłem około dwadzieścia minut w trybie 100% a potem pięć minut w 50% i tak na zmianę. Grzała się mocno ale dała radę – chyba dała radę ale o tym za momencik (kto jeszcze nie śpi). Fenix na razie pracuje tak jak mi potrzeba to znaczy góra 5 - 7 minut ciągłej pracy na najmocniejszym trybie. Nie ma z nią problemów  ale czas pokarze.

Kabury
Fenix ma kaburę chyba najmniejszą z możliwych. Materiału jest tam tylko tyle ile potrzeba i ciasno otula on latarkę. Można ją przenosić głową w dół albo do góry. Lepiej jest do góry, bo lżej ją wyciągnąć. Samą kaburę można tak zamocować aby dała się potem odpiąć bez konieczności demontowania wszystkich gadżetów z paska. Dereelight nie ma w zestawie kabury i problem z głowy. Ja używałem, i nadal używam zamiennie do różnych latarek kabury od Black Eye. Wzbudza ona większe zaufanie chociaż systemu mocowania na specjalnym pasku nie rozumiem. Inna sprawa, że przez dwa lata nigdy mi się z paska nie odpięła. Mimo intensywnej eksploatacji wygląda jak nowa. Podoba mi się uchwyt do jej otwierania – taki mały pasek za który można ciągać. Nie podoba mi się otwór na spodzie, a raczej metalowy zacisk na tym otworku. Wyklucza to możliwość noszenia latarki głową w dół bo istnieje ryzyko zmatowania szybki. Poza tym nosząc latarkę głową do góry zdarzało się, że podczas siadania naciskał on na włącznik i wyczerpywał akumulator. W tych latarkach jeszcze to się nie zdarzyło. Może dlatego, że kliki chodzą bardziej twardo niż w Black Eye. Taki sam problem miałem w przypadku Sniperka i jego kabury. Mimo wszystko bardziej odpowiada mi kabura MacTronica ponieważ jej górna część jest jakby luźniejsza i delikatnie odstaje od paska. Kabura Fenixa na pasku jest „ciasna” i trochę wbija się w boczki. A trzeba uczciwie przyznać, że gruby to nie jestem. Przynajmniej nie bardzo gruby. Nie czepiam się ale w samochodzie to czasami przeszkadza.

Inne takie tam ale bardzo ważne
Jak już wspominałem świeciłem sobie Dereelight przez dwie godziny. Po tym czasie dioda zaczęła pulsować. Po włączeniu słabszego trybu świeciła normalnie. Z zadowoleniem przyjąłem to jako oznakę wyczerpywania się akumulatora. Zawsze lepsze to niż nagła czarna rozpacz. Tyle, że następnym razem kiedy świeciłem nią do końca (już nie tak intensywnie) latarka trzymała moc aż do nagłej czarnej rozpaczy. Potem dioda bardzo często podczas włączania zaczynała regularnie pulsować. Wystarczyło ją wyłączyć i włączyć jeszcze raz i wtedy działała normalnie. Wyczaiłem pewną prawidłowość. Kiedy akumulator jest „świeży” jest OK (bez względu na to jakiej marki). W miarę wyświecenia, powiedzmy od 25 minut łącznego świecenia, sytuacja się powtarza coraz częściej aż do wprowadzenia mnie w stan histerii. Przy czym podczas włączania cichego nic takiego się nie dzieje. Fisiuje dopiero kiedy zwalniam włącznik po kliknięciu. Na słabszych trybach tak nie robi. Poza tym przy większym wstrząsie latarka przełącza się w słabszy tryb albo dioda pulsuje. Ten problem znikną po włożeniu plastikowej tulejki pomiędzy akumulator a moduł (na sprężynkę). Mam teraz zastępcę i Dereelight zostanie odesłany do sprawdzenia puki ma gwarancję. Co do TK15 to mam nadzieję, że wyjdzie taki klik ze zmianą trybów w nakrętce i ja go wtedy kupię. Tylko niech mi nikt nie mówi, że to nie kwestia klika a modułu bo to moja nadzieja i nie pozwolę sobie jej odebrać. Jeśli Fenix w czasie dalszej eksploatacji nie pokaże większych słabości to zostaje. Założę mu tylko klik (sama zmianę trybów) i świecącą gumkę od Dereelight.

Przepraszam za trzykrotne (łącznie z tym) użycie słowa „dupa” i dwukrotnie kontrowersyjnego „jeb” ale tak właśnie czułem.
Jak się uda to dorzucę kilka luźnych fotek, mniej lub bardziej w temacie.


Po trzech latach zdecydowałem - Fenix poszedł pod młotek. W najwyższym trybie miał problemy z utrzymaniem jasności więc go sprzedałem (informując oczywiście kupującego o problemie). W Dereelight został wymieniony moduł i świeci do dzisiaj bez problemów. Trochę czuję, że to niesprawiedliwe ale nie mam odwagi jej sprzedać.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-22, 14:39:00 wysłane przez tonieja » Zapisane
Jeniu
Opinii: (1)
Użytkownik torch.pl
***
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
wiadomości: 220





Ignoruj
« Odpowiedz #1 : 2011-09-11, 22:53:31 »

Łoooł, Ty to masz lekkie pióro  Grin Grin Grin
Zapisane
Frey
Opinii: (1)
Świeża krew
*
Offline Offline

wiadomości: 16




Ignoruj
« Odpowiedz #2 : 2011-09-13, 01:26:16 »

Bardzo fajna recenzja! Świetnie się Ciebie czyta!  Grin

Jako posiadacz Dereelight DBS podpisuję się pod uwagami o fajności zmiany trybów jedną ręką w dere i niefajności gwintów oraz grzechotaniu akumulatorów.
Zapisane

 
Azjatos
Kierownik
Opinii: (3)
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Miejsce pobytu: Kraków
wiadomości: 515




« Odpowiedz #3 : 2011-09-13, 17:58:38 »

O Ja, obojętne co piłeś ja też chcę!
Zapisane
mar3
Kierownik
Opinii: (104)
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 39
Miejsce pobytu: okolice Poznania
wiadomości: 3 768




« Odpowiedz #4 : 2011-09-14, 07:56:19 »

O Ja, obojętne co piłeś ja też chcę!


Można jeszcze tak:

http://www.torch.pl/forum/index.php/topic,58217.msg230569.html#msg230569

 Wink
Zapisane
Azjatos
Kierownik
Opinii: (3)
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Miejsce pobytu: Kraków
wiadomości: 515




« Odpowiedz #5 : 2011-09-14, 11:07:47 »

tzn. Ja to napisałem bez Cienia Ironii a w kontekście jak najbardziej pozytywnym Wink
Zapisane
mar3
Kierownik
Opinii: (104)
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 39
Miejsce pobytu: okolice Poznania
wiadomości: 3 768




« Odpowiedz #6 : 2011-09-14, 11:44:59 »

Ja tez :-)
Zapisane
tonieja
Opinii: (1)
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

wiadomości: 35




Ignoruj
« Odpowiedz #7 : 2011-09-14, 15:50:15 »

To nie tak panowie, nie tak. Bierzemy dwa kilogramy śliwek węgierek albo malin, kilkgram cukru .... A zresztą - porównanie wielkości latarek.

IMG_6442.JPG
Odp: Dereelight kontra Fenix czyli 400 na 337 lumenów
* IMG_6442.JPG (113.44 KB, 640x480 - wyświetlony 592 razy.)
Zapisane
Strony: 1   Do góry
  Wyślij ten wątek  |  Drukuj  

 
Skocz do:  

Podobne tematy
Temat Zaczęty przez Odpowiedzi Wyświetleń Ostatnia wiadomość
mała latarka do 400$ Latarki LED « 1 2 3 » wmfelek 38 16858 Ostatnia wiadomość 2009-05-12, 13:11:51
wysłane przez Diabelek
Raptorki czyli „krótki” opis JetBeam Raptor RRT-0,1,2 czyli rodzinka w komplecie Recenzje « 1 2 3 4 » pawelsz 59 55674 Ostatnia wiadomość 2010-07-30, 02:24:22
wysłane przez phantom
Czym zastąpić WF-400 Porady w zakupie « 1 2 » grzegorz241070 19 4579 Ostatnia wiadomość 2011-03-23, 15:11:55
wysłane przez Kazik
Fenix MC10 kontra klon Recenzje pawelsz 5 5435 Ostatnia wiadomość 2012-04-24, 17:31:04
wysłane przez Kazik
KLARUS kontra FENIX Co wybrać? Latarki LED AT-6 1 3075 Ostatnia wiadomość 2011-11-04, 00:01:03
wysłane przez phantom