|
Na wstępnie chciałbym zaznaczyć, iż poniższa recenzja jest dziełem JS,użytkownika CPF. Moim wkładem jest jedynie przełożenie jego pracy na nasz język ojczysty. Niniejszym, chciałbym mu serdecznie podziękować za zgodę na tłumaczenie jego recenzji, do której, tak samo jak do zamieszczonych tutaj zdjęć zachowuje on prawa autorskie (chyba że określono inaczej).
Gdybym miał wybrać tylko jedną latarkę którą miałbym zatrzymać – gdybym musiał sprzedać wszystkie poza tą jedną – wybrałbym SureFire A2. Jest tak dobra. Jednakże, wielu ludzi uważa właścicieli latarki A2 za głupców, którzy rozstali się ze swoimi pieniędzmi kupując tak drogą latarkę, “która ma tylko 50 lumenów” i “działa tylko przez 50 minut" i w głównej części jest latarką żarówkową (ponieważ każdy wie, albo powinien wiedzieć że latarki żarówkowe są gorszym i wymierającym pomiotem narzędzi oświetlających). Dlaczego mam tak duże mniemanie o latarce A2 ? Pozwólcie, że odpowiem na to pytanie w niniejszej recenzji. “Tylko 50 lumenów” Powiedzmy sobie coś wprost: Strumień światła A2 mieści się w przedziale od 75 do 80 lumenów. Wiem o tym z dwóch powodów. Po pierwsze, prywatne laboratorium testowało kilka latarek w sferze integrującej dla Arc Flashlights, LLC, jedną z tych latarek było E2e. Określili E2e na poziomie 83 lumenów na świeżych bateriach. Posiadam obydwie latarki, E2e oraz A2 i nie potrafię dostrzec żadnej widocznej różnicy pomiędzy mocą strumieni E2e oraz A2 na świeżych bateriach. Po drugie, McGizmo (znany użytkownik na CPF) sprawdził A2 w swojej sferze integrującej jako część projektu wzorcowania światłomierza i osiągnęła ona 79 Lumenów. Dalej, nawet przypuszczając że A2 ma naprawdę tylko 50 lumenów, uwaga „tylko 50 lumenów” była by bardzo głupia jak na kogoś, kto nie widział promienia światła A2 w rzeczywistości. Latarka to coś więcej niż odczyt lux’ów albo lumenów. Promień ma Temperaturę Barwy Światła, lub „białość”, promień ma profil i kształt, ma jakość. 500 lumenowy promień może być żółty oraz nie zogniskowany oraz pełen artefaktów, a 50 lumenowy promień może być pięknie biały, daleko sięgający oraz gładki. Tylko ktoś szukający mocnego punktowo zogniskowanego światła (szperacza) mógłby poczynić taki komentarz do A2 nie oglądając jej. Jednakże, taka osoba nawet nie wzięła by pod uwagę A2, ani nie krytykowała jej za to że nie jest tym czym nigdy nie zamierzono aby była. „Tylko 50 minut” Koncepcja oraz pomiar czasu świecenia w latarce o jednym poziomie świecenia jest wręcz banalnie prosty: Włącza się ją a natępnie gasi kiedy wydaje się, że świeci już zbyt słabo, zatrzymuje się wtedy stoper i wpisuje liczby. To może nastąpić, kiedy moc wyjściowa spadnie do 50% początkowej intensywności, albo w momencie, w którym światło jest praktycznie niewidoczne. Nie ważne jak to zdefiniujemy, pomiar jest prosty. Ale z latarką o dwóch poziomach świecenia już nie jest tak łatwo. Wiele zadań wymaga niższego poziomu, albo pracuje się cały czas na niższym poziomie z chwilowymi błyskami na dużej mocy. Na przykład, mogę podróżować przez lasy i pola używając tylko niskiego poziomu A2, z okazjonalnymi błyśnięciami żarówką. Mogę wyjść i przez całą noc podróżować z A2, ale E2e, o której niektórzy mówią, że ma dłuższy czas świecenia, nie wystarczy mi na więcej niż 2 godziny. Tak, to jest prawdę, że żarówka A2 potrafi świecić bez przerwy na świeżych bateriach 123 przez 50 minut – Nie zaprzeczyłem temu – ale chodzi mi o to, że nie będziecie w normalnych warunkach używać latarki A2 w ten sposób, ale nawet gdybyś tak zrobił, LED’y będą jeszcze świecić przez długi, długi czas po tym jak zgaśnie żarówka. Prawdę mówiąc (i jest to jedna z najważniejszych właściwości jakie mam zamiar wypunktować w tej recenzji) w momencie w którym baterie nie pozwalają już na używanie żarówki, nadal mają około 25% energii w sobie. Tak, posiadają pełną ćwiartkę pojemności. Sprawdziłem to poprzez wyjęcie baterii z mojej A2 w momencie w którym chciałem skorzystać z żarówki która nie była już w stanie pracować w trybie regulowanym. Potem umieściłem je w mojej E2e, włączyłem ją, i mierzyłem do czasu zakończenia cyklicznego gaśnięcia. Miałem pełne 18 minut czasu świecenia, co stanowi około ćwiartki pełnego czasu świecenia E2e. Poza tym, wysłałem inną parę baterii w tym samym stanie do SilverFox’a, naszego własnego mistrza baterii tutaj na CPF. Poprosiłem go o wykonanie testów w celu określenia ile pojemności jeszcze pozostało w bateriach. Przy poziomie rozładowania 1A, odkrył lekko powyżej 80% pojemności zostało zużytych przy wyładowaniu do 1V, oraz lekko powyżej 70% kiedy test był kontynuowany do 0,5V. Stąd, uważam, że liczba 25% jest oszacowana poprawnie. W każdym razie, nie ważne na jakiej liczbie się zatrzymamy, to faktem pozostaje, że z założenia konstrukcyjnego wynika, że pozostało Ci jeszcze co nieco energii w bateriach, kiedy twój intensywny promień umrze. Nie ma powodów do martwienia się o to „co się stało z dodatkowym czasem świecenia”; nie ma powodów aby podejmować się prób oskarżania regulatora albo 10 omowego opornika w przełączniku albo o dziur w reflektorze (chociaż, na pewno, część światła zostaje przez to stracona). A2 nie została zaprojektowana jako latarka o jednym, w pełni regulowanym poziomie świecenia, który całkowicie opróżnia baterie przed wypadnięciem z regulacji. Ona jest, od początku do końca, latarką o dwóch poziomach świecenia. Więc, tak, jeśli jesteś zainteresowany tylko żarówkową częścią A2, to 50 minut czasu świecenia jest wadą – oznacza to, że nigdy nie wykorzysta pełnej mocy baterii. Jednakże, jeśli użyjesz obydwa poziomy świecenia tej latarki, tak jak zamierzono, to odkryjesz, ze te 50 minut czasu świecenia żarówki idzie znacznie dalej niż 75 minut latarki E2e. SUREFIRE A2 – LATARKA NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI Ok, wystarczy już o tych aspektach A2, które są, same z siebie, mniej niż wybitne. Przejdźmy teraz do tych naprawdę wybitnych. Promień światła z żarówki. Latarka SureFire A2, jest jedyną produkowaną seryjnie latarką, która ma regulowany promień z żarówki. Pomyślcie przez chwilę, co to oznacza; pomyślcie jak wszyscy moglibyśmy myśleć o latarkach LED, gdyby żadne z nich nie miało regulacji prądu i zaczęły by tracić jasność podczas całego czasu świecenia wraz z związaną z tym utratą odcienia. Możemy, większościowo, przedkładać je nad dostępne w sklepach narzędziowych latarki żarówkowe, ale na pewno nie lubilibyśmy ich tak jak lubimy je teraz. W takiej sytuacji znajdują się aktualnie latarki żarówkowe. Jak wielu ludzi przesiadło się na LED’y ponieważ byli wściekli na „żółte niczym siki promienie żarówek” ? Ludzie których jedyne doświadczenie z latarkami bazowało na napędzanych bezpośrednim silnikiem alkaicznym tanich latarkach z drogerii, ze złymi bateriami i żarówkami oraz ciągle rosnącym oporem na stykach ? Jest ogromna różnica pomiędzy niewystarczająco zasilaną oraz niedosterowaną żarówką a w pełni regulowaną oraz przesterowaną żarówką. Kiedy żarówka jest niedosterowana, jest żółtawa oraz relatywnie niewydajna; ale jeśli steruje się ją mocno, jest jasna oraz biała, a także relatywnie wydajna.Tą jakość pojawia się w formie liczbowej jako CCT, co oznacza Temperaturę Barwy Światła. Planowałem mówić o ciałach doskonale czarnych temperaturze barwy i szczytach spektralnych itp., ale rozmyśliłem się. Wystarczy, że powiem że im wyższe CCT, tym „bielszy” jest promień. Najlepsze oświetlenia fotograficzne mają 3200 do 3400K. Typowa żarówka w Twoim domu ma około 2700K. Bardzo niewiele produkcyjnych latarek osiąga pułap wyższy od 3000K nawet na początku działania. To zapamiętajcie teraz co wam powiem, CCT latarki A2 wynosi 3300K lub odrobinkę więcej. Poza byciem miłym i białym, włókno które jest sterowane do tego CCT jest bardzo wydajne gdyż dostarcza około 30 lumenów na wat. Żarówka SureFire MN20 ma też podobną wartość CCT na początku swojej pracy, także wiele modyfikacji hotwire ma ten, lub odrobinę większy poziom, różnica jednakże polega na tym, że A2 utrzymuje swoją CCT tak długi jak baterie są w stanie wspierać żarówkę. Latarki napędzane bezpośrednio, które osiągają wysokie wartości CCT na początku czasu działania, opadają do znacznie niższych CCT w połowie oraz na końcu czasu świecenia. Z tym wszystkim co zostało już powiedziane, powinienem wypunktować że bezpośrednio napędzane latarki żarówkowe mogą być nadal cudownymi oraz efektywnymi narzędziami. Nie trzeba regulować żarówki aby otrzymać dobrą latarkę żarówkową. Spodziewam się, że właśnie dlatego jest tak mało regulowanych latarek żarówkowych na rynku, produkcyjnych lub innych. Dodatkowo do precyzyjnej regulacji napięcia, latarka A2 ma dodatek miękkiego startu, który to dodatek ogranicza ilość prądu przepływającego przez włókno latarki przez pierwsze 50 milisekund po włączeniu. To blokuje bardzo wysokie prądy, które w normalnych warunkach przepłynęłyby przez zimne włókno oraz osłabiłyby, uszkodziły lub nawet zniszczyłby je. To właśnie z powodu tego fenomenu większość żarówek umiera przy włączeniu, ten problem został wyeliminowany w A2. Wysokie CCT, regulacja napięcia oraz miękki start są bardzo miłymi cechami, ale stają się jeszcze lepsze dzięki innym charakterystykom promienia A2. A2 ma przepięknie miękki promień, który sięga wyjątkowo daleko jak na taką małą latarkę. Część ludzi może narzekać, że jego centralna, najjaśniejsza cześć nie jest okrągła, a raczej owalna, ale to jest nieunikniona charakterystyka światła z poprzecznego włóka które jest zogniskowane na zasięg. Gdyby część centralna była okrągła, zasięg uległby skróceniu. To jest takie proste. Inni ludzie narzekają, że promień rzucony na białą ścianę pokazuje nieprzyjemną pierścieniowatą koronę. I tak, to prawda, że bardzo zewnętrzna cześć promienia ma kilka jaśniejszych pierścieni światła które są wadą dla białościennych estetyków, ale tylko ktoś, kto jest bardzo czepialski w kwestii białościennego profilu promienia byłby zaniepokojony takimi pierścieniami. W normalnym użytkowaniu nie są one w ogóle widoczne ani nie umniejszają efektywności latarki. Ale, jeśli Twoim ulubionym zajęciem jest patrzenie się na promienie odwzorowane na białej ścianie, to E2e, L4 lub L2 będą znacznie lepszym wyborem. Z drugiej strony, jeśli cenisz sobie prawdziwe osiągi polowe, to A2 świeci jak gwiazda, w widoczny sposób sięga dalej niż E2e oraz L2, nadal posiadając praktycznie wolny od artefaktów promień. Mam kilka zdjęć promieni tych latarek na dwóch różnych dystansach, które wyraźnie ilustrują dalszy zasięg A2. Pojawią się niedługo, ale najpierw muszę powiedzieć kilka słów o metodzie jakiej użyłem to wykonania tych zdjęć, gdyż jest ona niekonwencjonalna. Pisałem o tym najpierw w moim poście o nowej metrologii promienia, możecie sprawdzić link w celu pozyskania większej ilości szczegółów. Metoda ta polega na oddzieleniu latarki od aparatu, poprzez przesunięcie kamery bliżej oświetlanego obiektu. To pozwala jeszcze większej ilości światła na wpłynięcie do pola widzenia obiektywu, co czyni uzyskanie dobrego obrazu jeszcze łatwiejszym, pokazuje to także w czystszy i dramatyczny sposób różnicę pomiędzy zasięgiem latarek w porównaniu do metod konwencjonalnych, które umieszczają aparat oraz latarkę w praktycznie tym samym miejscu i kierują je w ten sam punkt. Zaraz pokażę dwa zestawy zdjęć. Pierwszy zestaw zdjęć został wykonany przy oświetleniu latarek umieszczonych na trójnogu umieszczonym w odległości 33 stóp od oświetlanego drzewa. Drugi zestaw zdjęć został wykonany z trójnogiem na latarki umieszczonym w odległości 66 stóp od drzewa. W obydwóch zestawach, kamera umocowana była do trójnogu znajdującego się 11 stóp od drzewa, pod takim kątem do padającego światła, aby nie wywołać cienia, który mógłby paść na drzewo. Kamera została także umieszczona pod lekkim kątem w stosunku do poziomu. Latarki były zamocowane do trójnogów za pomocą gumowych taśm, zatem środki promieni nie są niestety dokładnie takie same na wszystkich zdjęciach. Różnice są nieznaczne, zatem uważam, że zdjęcia są wystarczająco zgodne aby uznać je za użyteczne. Więc bez dalszego chrzanienia, oto one. A2 na dystansie 33 stóp: L2 na dystansie 33 stóp: E2e na dystansie 33 stóp: A teraz zdjęcia na dystansie 66 stóp, wykonane w tej samej kolejności. Zauważcie, że A2 na dystansie 66 stóp jest tak dobra jak E2e na dystansie 33! A2 na dystansie 66 stóp: L2 na dystansie 66 stóp: E2e na dystansie 66 stóp: Zauważcie zróżnicowane odzwierciedlenie kolorów, nawet pomiędzy E2e oraz A2. choć największa różnica jest między E2e oraz L2. Zrobiłem także zdjęcie drzewa w ciągu dnia aby pokazać wam jego „prawdziwy” kolor, niestety, nie umieściłem trójnogu w tym samym miejscu. Żałuję, że nie zostawiłem go w tym miejscu aby mieć zdjęcia robione z dokładnie tej samej lokalizacji, po prostu nie chciałem ryzykować straty trójnogu. Obciąłem lekko zdjęcie poniżej tak aby konar drzewa na mniej więcej takim samym dystansie od prawej strony zdjęcia: W mojej opinii aparat co nieco wyolbrzymił różnice. L2 nie brakowało aż tyle czerwieni i żółci jak widać na zdjęciu, a E2e oraz A2 nie akcentowały czerwieni i żółci tak bardzo jak jest to widoczne na zdjęciach. Nawet gdyby, to i tak częściowo obrazuje różnice w odzwierciedlaniu kolorów. Pozwolę wam zadecydować co jest lepsze. Dodatkowo, zrobiłem zdjęcia za dnia z punktu widzenia latarek z obydwu odległości: 33 oraz 66 stóp, aby zobrazować wam z jakimi zasięgami mieliśmy do czynienia. Oto punkt widzenia z odległości 33 stóp: A tutaj jest w widok z odległości 66 stóp: Kiedy robiłem te zdjęcia, kojoty towarzyszyły mi w oddali, czasami ich dźwięki słychać było nieprzyjemnie blisko. Nie, że się bałem ataku ze strony kojotów, ale mogę wam powiedzieć, że naprawdę przyjemnie było mieć ze sobą A2 aby sprawdzić, czy któreś z nich zbliżyły się do mnie aby trochę powęszyć. L2 w ogóle nie nadawała się do tego zadania, a E2e wydawała się nieadekwatna. Tylko A2 miała zasięg, który pozwalał mi się czuć panem sytuacji. Dystans na jaki zbliżyły się ciekawskie kojoty było około 3 do 4 razy większy od tej 66 stopowej odległości na jakiej robiłem zdjęcia. Mogłem zrobić zdjęcia tej odległości, ale byłyby zbyt nieoświetlone aby się do czegoś przydać. Więc uwierzcie mi na słowo: na tych dystansach A2 nie tylko pokonała E2e oraz L2, ale także zrobiła to bezkonkurencyjnie. Pozostałe dwie latarki nie były w ogóle w stanie świecić tak daleko. Ale oczywiście, latarka to coś więcej niż zasięg! A L2 oraz E2e nadal są wspaniałymi latarkami i mają swoje mocne strony, ale zapamiętajcie, że A2 ma znacznie większy zasięg niż L2 albo E2e. To byłoby zakończeniem mojej dyskusji o wysokiej jakości promienia A2. Teraz mogę opisać kilka innych niesamowitych charakterystyk A2. Przełącznik A2 oraz ergonomia. Czy mogę przez chwilę powazelinować poetycko ? Czy mogę powiedzieć jak po prostu NIESAMOWITE są: przełącznik A2 oraz ergonomia uchwytu ? Od pierwszego momentu w którym trzymałem A2 w ręce, wiedziałem że do niej doskonale pasuje, mój sen się ziścił. I dosłownie to mam na myśli. Rozpocząłem moje doświadczenia z SD latarką D2. która jest po prostu latarką 6P z uchwytem do kieszeni, nigdy nie mogłem przyzwyczaić się do tego chwytu. Był dla mnie nieodpowiedni, gdyż z powodu siły, jaka była potrzeba do utrzymania trybu „momentary” na przełączniku LOTC (Lock Out Tail Cap) moja ręka ślizgała się do tyłu latarki. Zamieniłem się więc za C2-HA aby skorzystać z pierścienia chwytowego. To, jak mi się wydawało, powinno rozwiązać problem. Ale nie, C2 też nigdy nie czułem dobrze w ręce, i nigdy nie była wygodna w użyciu. Więc ją sprzedałem, a następnie wypróbowałem E2e. Tu sprawy znacznie się poprawiły, i pomimo iż chwyt jest akceptowalny, nigdy nie byłem z niej w pełni zadowolony: latarka jest za krótka aby dobrze ją chwycić, a napięcie sprężyny LOTC jest odrobinę za duże. Nawet klikalny przełącznik nie poprawił spraw. Odkryłem że klikalny jest niewygodny w użyciu, głównie, jak myślę, z powodu niewystarczającej odległości pomiędzy kciukiem a pierwszym palcem gdy chwyta się latarkę. Także osobiście wolę LOTC na E2e. Wtedy przyszła A2. To był ten uchwyt oraz te czucie na które czekałem tak długo. Rozstawienie chwytu ręki do kciuka daje się odczuć jako dobre, a z ręką na latarce, mały palec odpoczywa bardzo blisko żarnika. To po prostu czuje się dobrze.Częścią sekretu jest odrobinę więcej długości nad i powyżej rozmiarów E2e, jak i mniejsze napięcie sprężyny w przełączniku. Na mój gust, sprężyna przełącznika ma właściwe napięcie. Ale najważniejsze, przełącznik nie tylko dobrze się czuje, on JEST dobry. Dwustopniowy przełącznik daje Ci natychmiastowy dostęp do dwóch różnych poziomów światła z jednej lokalizacji. Nie ma potrzeby przeklikiwać się przez irytujące sekwencję LED WŁ.—WYŁ.--ŻARÓWKA WŁ.—WYŁ. itp. sekwencji. Nie ma też potrzeby korzystania z innego przycisku albo pierścieni wyboru aby otrzymać wymagany tryb. Dodatkowo, obydwa tryby świecenia mogą być albo momentalne albo mieć włączone na stałe LED’y i momentalną żarówkę albo włączone na stałe LED’y i na stałe żarówkę, albo zablokować żarówkę i mieć momentalne diody, albo zablokować i żarówkę i diody. Nie sądzę aby wielu ludzi wiedziało jak niesamowitym jest to osiągnięciem. Taki poziom inżynierii trudno odnaleźć w czymś tak prozaicznym jak przełącznik latarki. SUREFIRE A2 – CUDO INŻYNIERII To zaprowadza mnie do mojego następnego punktu: ta latarka jest prawdziwym cudem inżynierii. Oczywiście, nie jest cudem inżynierii w takim sensie jakim jest Prom Kosmiczny albo Most Brooklyn kiedy zostały po raz pierwszy odsłonięte. Nie pcha dalej stanu sztuki. Ja mówię, że A2 jest cudem inżynierii ponieważ jest jedną z najbardziej, jeśli nawet nie NAJBARDZIEJ wyrafinowaną technicznie latarką jaka kiedykolwiek została stworzona. Mówię to z 3 głównych powodów: - regulator LVR Williego Hunt’a - 2 stopniowy LOTC - żarówka MA02 A2 LA - jakość komponentów, budowy, oraz obróbki. Zajmijmy się jednak każdym z osobna: LVR Williego Hunt’a Możecie się zapytać kim do cholery jest Willy Hunt ? Jest inżynierem w SureFire LLC, i jest twórcą oraz konstruktorem modulowanych szerokością pulsu regulatorów LVR dla latarek żarnikowych. LVR oznacza „Lightbulb voltage regulator” (Regulator Napięcia Żarówki). Więcej dobrych informacji oraz szczegółów można zobaczyć ma jego stronie : Willie Hunt's Lightbulb Voltage Regulators. W skrócie, seria regulatorów LVR3 to mikroprocesorowo sterowane regulatory napięcia PWM, które są wysokowydajne, małe, dokładne oraz wyrafinowane. O co w ogóle chodzi z tymi LVR ? Cóż, jeśli macie DMM, będzie łatwo, zabawnie I edukujące spróbować następującego eksperymentu. Zdejmijcie głowicę A2 z korpusu latarki. Spoglądając na samą górę korpusu, zobaczycie środkowy kontakt, za zewnątrz od niego pierścień, a nad tym wszystkim gwintowany wierzchołek: Pierścień jest dodatni, bezpośrednio z wierzchołka stosu baterii. Środek jest podłączony do drenu FET, źródło FET podłączone jest bezpośrednio do tuby korpusu latarki, który jest elektrycznie oraz mechanicznie taki sam jak gwintowany wierzchołek korpusu latarki. Bramka FET jest kontrolowana przez obwód LVR. Jeśli cokolwiek z tego przeszło przez wasze głowy, „FET” oznacza Field Efekt Transistior (tranzystor Polowy). Zasadniczo jest on przełącznikiem. Dajecie coś na jednej stronie (dren), coś na innej stronie (źródło), a potem poprzez podawanie napięć na bramkę, regulujecie czy jest czy nie ma połączenia pomiędzy źródłem a drenem (zamknięty obwód = przełącznik zablokowany albo „wł.”), lub nie (otwarty obwód = przełącznik otwarty lub „wył.”) lub w przypadku liniowego obwodu, coś po środku – opór, jako przeciwieństwo otwartego lub zamkniętego obwodu. LVR jest obwodem trybu przełączenia, wiec zatem FET jest zawsze albo włączony albo wyłączony zmieniając obydwa tryby niezwykle szybko. (Więcej o tym za chwilkę). Więc, wracając do eksperymentu, środek jest regulowanym terminalem ujemnym dla żarówki, gwintowany wierzchołek korpusu jest ujemny od dna stosu baterii poprzez przełącznik, a pierścień pomiędzy jest dodatni z wierzchołka stosu baterii (bezpośrednie połączenie). Dlatego powinniście od razu odnotować że nie ma żadnego obwodu regulującego pomiędzy bateriami a pierścieniem LED. Kiedy włączycie przełącznik do pierwszej pozycji, znajduje się tam 10 omowy rezystor między minusem stosu baterii a minusem pierścienia LED, oraz bezpośrednie połączenie do plusa stosu baterii. Zamykacie włącznik do końca, a 10 omowy rezystor zostaje zamieniony na krótkie spięcie, albo innymi słowy, bezpośrednim napędem do LED’ów bez dodatkowego oporu. Możecie to sprawdzić sami poprzez usunięcie żarówki z głowicy, zainstalowanie głowicy bez żarówki, i włączenie przełącznika. W niektórych A2’ach, kontakty pierścienia LED’ów skojarzą się ze środkowym pierścieniem oraz korpusem latarki bez żarówki na jej miejscu, i zobaczycie, że zabieranie z obwodu 10 omowego rezystora spowoduje że LED’y będą świecić jaśniej niż na pierwszym poziomie włączenia. Ale schodzę z tematu. Chodzi o to, że środkowy kontakt jest kontrolowany przez regulator. Więc, co się stanie gdy włączycie przełącznik do pozycji, w której włączą się LED’y (gdyby była zainstalowana głowica), ale żarówka byłaby wyłączona ? Spodziewalibyście się 6V DC na środkowym pierścieniu rury (włączone LED’y), oraz 0 V od środkowego pierścienia do środkowego kontaktu (wyłączona żarówka). Ale znajdziecie niespodziankę. Jest tam także około 6V od środkowego pierścienia do środkowego kontaktu. Dlaczego ? Ponieważ bramka FET jest obniżona, a FET jest „włączony”. Więc dlaczego żarówka nie włącza się w tej pozycji ? LVR jest włączone tak długo jak widzi wystarczająco dużo napięcia pomiędzy jego wejściami. Wejścia znajdują się na dodatnim wierzchołki stosu baterii oraz na ujemnej ścieżce powrotnej tuby baterii, która znajduje się po drugiej stronie przełącznika od minusa stosu baterii. Więc jeśli, poprzez 10 omowy rezystor nie płynie żaden prąd, LVR widzi wystarczająco dużo napięcia aby się włączyć. Jednakże, chwilowy prąd zaczyna płynąć do LED’ów, 10 omowy opornik obniży wystarczająco dużo napięcia aby wyłączyć LVR, ponieważ nie ma wystarczająco dużo napięcia wejściowego aby pozostać włączonym. To jest takie proste. Albo, powinienem raczej powiedzieć, to jest takie eleganckie. A dla tych wszystkich z was którzy często zastanawiali się co się dzieje gdy wasze A2 sprawia wrażenie jakby posiadało 3 poziomy (LED’y, niski na żarówce, wysoki na żarówce) w zależności od tego jak wciśnięty jest włącznik albo przez przypadek wyboru, oto co się dzieje: jest dodatkowy opór w obwodzie. (Zakładając, że macie świeże baterie, naturalnie wyczerpane baterie wyeksponują ten niski tryb na żarówce, nawet jeśli wszystkie kontakty są czyste i wszystko inne działa w porządku.) Dodatkowa rezystancja może powstać z powodu oporów na pływających kontaktach LOTC albo na stosie baterii lub w innym miejscu. Albo z powodu ułamanego kontaktu sprężynowego. Ale gdzieś tam znajduje się dodatkowa rezystancja, wystarczająco mała aby LVR zobaczył wystarczająco dużo napięcia aby się włączyć ale za mało aby utrzymać się w stanie włączonym. Więc włącza się i przepuszcza wysoki prąd przez żarówkę, która powoduje zwiększenie spadku napięcia na oporach przełącznika i kontaktów, które obniża wejściowe napięcie LVR, które powoduje że LVR się wyłącza, i to się zdarza raz za razem. Czasami wciskasz wystarczająco mocno, albo pozycja pływającego kontaktu LOTC na końcu korpusu tuby na baterie jest taka że jest wystarczająco mała rezystancja aby uruchomić żarówkę w regulacji. Ale innym razem, jest za dużo rezystancji, i umieszczasz LVR w dwuznacznym stanie zamieszania czy powinien być włączony czy wyłączony, co powoduje że zatrzymuje się tak jakby w środku czyli „niskim trybie żarówki”. Jeśli usuniesz przełącznik i po prostu zewrzesz minus stosu baterii do tuby baterii, jestem pewien że przekonasz się (w takich sytuacjach), że działa to dobrze. To wskazuje na potrzebę wyczyszczenia kontaktów wewnątrz przełącznika przy użyciu czystych, bawełnianych wyciorów do fajek, oraz grubszego końca korpusu latarki przy użyciu ściereczki albo papierowego ręcznika. Pozwólcie, że powiem wam w jaki właściwie sposób LVR reguluje podczas gdy jest włączony i funkcjonuje poprawnie bez dodatkowych rezystancji kontaktów w obwodzie. Jeśli regulacja napięcia PWM was zaciekawiła, to czytajcie dalej. To jest bardzo prosta zasada. Po pierwsze, zapamiętajcie, że włókno żarówki będzie świecić tak długo jak długo będzie miało odpowiednią temperaturę, nieważne czy płynie przez nie wtedy prąd czy nie. Płynący prąd ma jedynie za zadanie utrzymanie jego wysokiej temperatury. Żarówki w waszych domach, są na przykład zasilane przez prąd przemienny o częstotliwości 50 Hz. To znaczy, że 100 razy na sekundę przez włókno nie przepływa żaden prąd, jednak mimo to nie widzimy aby żarówka mrugała. Jest tak dlatego, że czas potrzebny na schłodzenie włókna do, powiedzmy połowy temperatury początkowej jest całkiem długi w porównaniu do 1/100 sekundy. Zatem dopóki te dziwaczne rzeczy które dzieją się z prądem i napięciem dzieją się wystarczająco szybko, to ani nasze oczy ani włókno żarówki tego nie zauważają, a my widzimy tylko „średnią” zastosowanej mocy. Będę używał po prostu terminu, równoważny DC aby uniknąć dyskusji o mocy RMS (moc skuteczna) oraz całkach i pochodnych. Układ LVR bardzo szybko włącza i wyłącza FET w celu zachowania średniego równoważnika napięcia DC na włóknie. Innymi słowy, tak grzebie w napięciu zasilania że włókno widzi równoważnik takiego napięcia stałego, jakiego wartość została zaprogramowana w uC LVR, oraz wykonuje to wystarczająco szybko aby oczy nie widziały różnicy między nim, a rzeczywistym napięciem stałym o podanej wartości. Jak ono to robi ? Wyobraźcie sobie. Że jesteście operatorem mechanicznego przełącznika latarki, wyobraźcie sobie także że możecie włączać i wyłączać przełącznik mniej lub bardziej ciągle, oraz, że jesteście na tyle szybcy aby robić to kilkadziesiąt razy na sekundę. Więc, włączacie i prąd zaczyna płynąć, potem wyłączacie, a prąd się zatrzymuje. Czekacie chwilę i włączacie przełącznik z powrotem, odczekujecie chwilę i znów wyłączacie i tak wiele, wiele, wiele razy na sekundę. Od ilość czasu jaką przełącznik będzie włączony lub wyłączony będzie zależało jak gorące i jasne będzie widoczne dla was włókno. Kiedy już będzie odrobinę ciemniejsze niż sobie tego życzycie to odrobinkę przedłużacie czas kiedy przełącznik pozostaje w pozycji WŁĄCZONY, a kiedy stanie się odrobinę jaśniejsze niż sobie tego życzycie to odrobinkę przedłużacie czas kiedy przełącznik pozostaje w pozycji WYŁĄCZONY. W którymś punkcie spadnie napięcie baterii, osiągacie stan w którym czasy na pozycji WŁĄCZONY są bardzo, bardzo długie, a czasy na pozycji WYŁĄCZONY są bardzo, bardzo krótkie, a wy będziecie po prostu przekazywać baterię bezpośrednio do żarówki. Po tym, żarówka zacznie się stawać coraz ciemniejsza pomimo waszych najlepszych starań na regulacji. Albo, być może będziecie mieli instrukcje nakazujące wam wyłączyć żarówkę kiedy taki stan zostanie osiągnięty. TO jest właśnie esencja regulacji modulowanej szerokością pulsu. A ponieważ przełącznik nie obniża napięcia gdy jest włączony (gdyż jest to spięcie, a zatem praktycznie brak rezystancji), oraz nie obniża napięcia kiedy jest wyłączony (bo jest otwartym obwodem i nie płynie przezeń prąd) a także przełącza się bardzo szybko pomiędzy tymi stanami, regulator jest bardzo wydajny. Praktycznie nie ma miejsca w którym można tracić moc ! W rzeczywistości, wydajność LVR3 jest wyższa od 98 procent oraz poradzi sobie z 10 amperami prądu. Dwustopniowy LOTC Wspomniałem to już kilka razy wcześniej, ale chcę jeszcze trochę napisać o tym jak dużo obróbki wiórowej oraz inżynierii musiało znaleźć się w tym przełączniku. Jeśli wiecie o wszystkich problemach jakie Arc Flashlight miało z przełącznikiem Arc4, albo o problemach pierwszej FireFly z O-ringiem wychodzącym przed gwinty, pomimo prostoty przełącznika (przełącznik obrotowy), możecie sobie wyobrazić z czym zespół inżynierów z SureFire musiał się zmierzyć kiedy próbowali implementować koncepcję przełącznika dwustopniowego, oraz urzeczywistnić ją w formie udoskonalonego, funkcjonalnego, niezawodnego przełącznika. Nie zajmuję się obróbką wiórową, nie jestem ekspertem w typach gwintów oraz maszyn CNC i frezarkach, ale powiem wam że gwinty na przełączniku A2 są specjalne. Wg postu McGizmo, są gwinty trapezowe, a z tego powodu „wzdłużne przesunięcie na obrót (podziałka) jest zwiększonE w bardzo mocny oraz niezawodny sposób”. Innymi słowy, jest bardzo mało luzu w dopasowaniu gwintów. Ale nie wierzcie mi na słowo ! Zdejmijcie LOCT ze swojej A2 i przyjrzyjcie się z boku gwintom na końcu korpusu. Sprawdźcie ich profil. Teraz porównajcie je do standardowej śruby, albo do gwintów w waszej Arc LS albo Minimag’u albo Q3. Widzicie różnicę ? Powinniście zauważyć, że gwinty w A2 mają profil trapezowy. Większość gwintów jest trójkątna, albo przypomina kształtem piłę. A to i tak tylko szczyt góry lodowej. Prostą prawdą w tej sprawie jest to że ten dwustopniowy przełącznik sam od siebie jest z mechanicznie bardziej zaawansowany i droższy w produkcji niż większość latarek w całości. Przyjrzyjmy się wewnętrznym częściom przełącznika A2. Jest w nim siedem głównych komponentów: gumowa osłona, gwintowany plastikowy pierścień ustalający który utrzymuje osłonę w pozycji, metalowy korpus, górne i dolne elementy formowane wtryskowo, pomiędzy którymi przełożona jest płytka układu z trzema wystającymi do góry klapkami lub palcami, oraz sprężyna, która jest przynitowana do dolnej części formowanej wtryskowo. Górny element formowany wtryskowo jest uwięziony w górnej cylindrycznej oprawie metalowego korpusu. Porusza się w jednym kierunku tak daleko jak dolna część nakrywki przyklejonej do wierzchołka jego wałka, oraz tak daleko w drugim kierunku jak występ tej części. Aby zdjąć to z metalowego korpusu przełącznika, nakrywka musi być oderwana od wałka, a następnie obydwa formowane wtryskowo elementy wraz z płytką obwodu oraz sprężyną wyjdą z przodu korpusu przełącznika jeśli użyjemy to tego odrobinę perswazji. Poniżej zdjęcie górnej części przełącznika z pierścieniem ustalającym oraz zdjętą osłoną gumową. Zauważcie, że nawet jeśli wygląda na to że środkowy cylinder mógłby być odkręcony od głównej części korpusu, to jest to tak naprawdę jedna pełna cześć, a to co widzicie to klej/uszczelniacz który znajdował się pod krawędzią gumowej osłony. A o to wewnętrzne części przełącznika po usunięciu nakrywki a wewnętrzne części zostały wypchnięte z korpusu przełącznika: Te trzy metalowe palce które przymocowano do płytki obwodu pomiędzy dwoma plastikowymi częściami są elektrycznie połączone z centralną sprężyną za pomocą 10 omowej rezystancji. Kiedy wewnętrzne cześć przełącznika poruszają się wystarczająco daleko do przodu aby te zetknęły się z końcem korpusu latarki, wtedy obwód LED jest zamknięty poprzez 10 omową rezystancję, ale LVR nie widzi wystarczającego napięcia aby się włączyć, zatem żarówka pozostaje wyłączona. Jednakże, kiedy wewnętrzne części są pchnięte jeszcze dalej, końcówki palców zginają się I dotykają podkładek o kolorze miedzi bezpośrednio pod ich końcami. Te kontakty są bezpośrednio połączone ze sprężyną, a przez to 10 omowy rezystor jest usunięty ze ścieżki obwodu, Zatem LVR widzi wystarczającą ilość napięcia aby się włączyć i zasilić żarówkę (pod warunkiem że baterie są wystarczająco świeże). Oto zbliżenie jednego z metalowych palców oraz podkładki zwierające które znajdują się bezpośrednio pod nimi. Wewnętrzne części mogą być pchnięte do przodu poprzez proste poruszanie się wzdłuż korpusu przełącznika kiedy jest wkręcany, albo mogą być pchnięte do przodu poprzez siłę przyłożoną do przykrywki na końcu wałka górnej części uzyskanej metodą wtryskiwania. Oraz alternatywnie, jeśli korpus przełącznika jest wykręcany wystarczająco daleko do tyłu, niezależnie od tego jak mocno będziemy naciskać na gumową osłonę to wewnętrzne części mogą być zbyt daleko od palców by je zgiąć tak mocno aby dotknęły kontakty znajdujące się pod nimi (zablokowana żarówka, LED’y w tryBie momentalnym), lub też tak daleko, że palce nie będą w stanie w ogóle dotknąć korpusu latarki (i żarówka i LED’y są zablokowane). Mam nadzieję że to jest oczywiste dlaczego ten przełącznik sam od siebie zawiera więcej konstrukcji, inżynierii oraz obróbki wiórowej niż więcej produkowanych latarek w całości. Jeśli nie jest to oczywiste, to oto dlaczego: dwie formowane wtryskowo części plastikowe, jedna płytka obwodu, jedna formowana osłona gumowa, jeden dość CHUDY skomplikowany metalowy element, który musiał być obrabiany wiórowo z obydwu stron. Cieńsze ścianki oraz mniejsze wymiary tej części oznaczają węższe tolerancje co oznacza dokładniejszą obróbkę i większą cenę. Znacznie więcej niż to wszystko, stanowią prace konstrukcyjne które musiałby być wykonane przy tworzeniu tego przełącznika aby pracował niezawodnie i powtarzalnie. Jako gotowy produkt jest to łatwe do odrzucenia jako łatwo wykonalne, ale ja jestem pewien że nie było wcale tak łatwo go zaprojektować, zbudować i przetestować oraz że prawdopodobnie wymagało to wiele godzin pracy od wysoko opłacanych inżynierów i techników. W skrócie, przełącznik A2 to cud. Zespół żarówki MA02 A2 Wszyscy jesteśmy trochę zmęczeni zespołami żarówek SureFire; uważamy je za oczywiste, nawet uważamy je za przesadnie drogie jednostki które są kolejnym sposobem SureFire na wyciągnięcie pieniędzy z ich biednych, wykorzystywanych klientów. Nie do końca. Te zespoły żarówek, są tak naprawdę, ZESPOŁAMI! Jako jeden z niewielu ludzi na CPF którzy potrafią robić własne żarówki, pozwólcie że was zapewnię, że zespoły żarówek SF są czymś specjalnym. Spójrzcie na przykład na MA02: Najpierw zauważcie że naga lampa sama w sobie jest umieszczona w plastikowej obudowie. Następnie, zauważcie zewnętrzny metalowy pierścień oraz zaokrąglony środkowy kontakt. Włókno żarówki jest perfekcyjnie scentrowane w stosunku do osi plastikowej obudowy oraz że znajduje się na poprawnej wysokości ponad plastikową obudową, która pozwoli, by włókno było dokładnie zogniskowane kiedy żarówka zostanie umieszczona w głowicy latarki A2. Nie ma żadnego łatwego sposobu na wykonanie obydwu wyrównań jednocześnie, a jak myślicie że jest, to spróbujcie to zrobić. A potem powiedzcie mi jak to zrobiliście abym mógł sam wykorzystać tę metodę. Ale tak na serio, wiele gazu poszło w zrobienie MA02, ponad i poza żarówką samą w sobie, która jest całkiem ładną wysokociśnieniową żarówką ksenonową z wystarczającą domieszką halogenu aby spowolnić odkładanie się wolframu na szkle, ale nie wystarczająco dużym aby konieczne było obniżenie ciśnienia w celu zapobiegnięcia korozji włókna oraz wspierających drutów. Więc zanim weźmiecie lampę MA02 za oczywistą, albo nawet oddalicie ją od siebie, przyjrzyjcie się jej dokładnie pomyślcie jak moglibyście ją zrobić taniej lub lepiej. Jakość budowy, komponentów oraz obróbki wiórowej. A2 jest wykonana tak dobrze jak latarki sprzedawane dzisiaj. Aluminium jest najwyższej klasy, z Hard Anodize oraz chemicznym pokryciem. Soczewka wykonana jest z pyreksu, reflektor wykonany jest w obrobionego aluminium z próżniowym aluminiowaniem oraz podkładem. Wszystko jest uszczelniane o-ringami. I tak dalej... Mógłbym kontynuować, ale pozwólcie że pokażę wam kilka zdjęć. Oto przekrój przez A2, który ukradłem z jednego z postów Size15’a: A oto ładne zdjęcie obróbki wiórowej jaka poszła w głowicę oraz reflektor, które ukradłem z jednego z postów McGizmo: Idźcie do warsztatu mechanicznego i poproście o ofertę na coś takiego. No I każdy widzi całą pracę wykończeniową jaka została wsadzona w zewnętrzne części korpusu, przede wszystkim w górną część gdzie znajdują się gwinty pod głowicę, oraz tam gdzie montuje się zacisk do kieszeni. Jest jeszcze bardzo wiele tego co pozostaje nieznane lub w ukryciu. Co nieco z tego wiem i chciałem opisać, ale prawie na pewno jest jeszcze wiele rzeczy o których nie wiem i przez to nie opisałem ich. Jedna rzecz o której mogę wam powiedzieć za pomocą przykładu to fakt, że regulator w A2 nie tylko jest bardzo wydajnym i skomplikowanym elementem elektronicznym ale także jest pokryty pewnym środkiem, który jest wodoodporny. Według jednego z postów, tutaj na CPF, PK miał dużo kłopotów ze znalezieniem odpowiedniego pokrycia dla LVR. Taką samą troskę i uwagę poświęcono gumie na osłonę przełącznika oraz na wybór sprężyny oraz na platerowanie kontaktów. Jest także pierścień LED z rezystorami SMD. I tak dalej, i dalej. Mówiąc prosto, dla mnie jest to niesamowite że A2 zostało w ogóle zobrazowane, zaprojektowane, rozwinięte i dane na rynek. Mam nawet ochotę powiedzieć że A2 w ogóle nie powinno istnieć w tak komercyjnym i cynicznym świecie. Ale istnieje, i ja osobiście dziękuję za ten mały cud latarki. |