Witam.
Dzisiaj zakupiłem sobie na alledrogo dwa akumulatorki Ultrafire 16340 3,6V- rozpakowałem z foli i pomierzyłem napięcia coś koło 3,9 V. Włożyłem do WF-139 i naładowałem do pełna. miernik wskazał 4,16 V i 4,17 V. Tak sobie.
Włożyłem do M20 i świecę na maksa, żeby zobaczyć ile poświecą. 1 godzina, dalej świecą na maksa, myślę jest OK. 1 godzina 5 minut nagle ciemność, żadnego mrugania Warriora o wyładowaniu akusów.
Znowu miernik i qpa jeden wskazuje 3,11 V drugi 0,00 V-zgon, trzeba reklamować. Poczekałem jakieś pół godziny może nastąpi cud. Niestety wynik przy drugim akumulatorze nadal 0,00 V. Włożyłem do ładowarki a ta zaczyna mrygać i normalnie ładuje- wykryła go

Poładowałem jakiś czas. Wyciągnąłem i miernik do roboty wskazuje napięcie 3,30 V.
Akusy do latarki, poświeciła trochę i znowu ciemność bez żadnego ostrzeżenia. Miernik wskazuje w jednym znowu 0,00 V. Ponownie włożyłem do ładowarki i znowu się ładują- akumulator w którym było 0 V znowu został wykryty.
Z tego co wyczytałem na forum jak akumulator padnie do zera, ładowarka nie powinna go wykryć a tym samym rozpocząć ładowania.
O co tu chodzi
