 |
« Odpowiedz #3 : 2008-11-23, 01:33:23 » |
|
Używałem wszystkich trzech chargerów, BC-700, BC-900, aktualnie mam MH-C9000, więc mam nadzieję, że poniższych kilka zdań pomoże choć trochę przy wyborze sprzętu dla siebie. Z mojego doświadczenia wynika, że akumulatory Ni-MH i LSD najlepiej i najtrwalej pracują, jeśli prąd rozładowania wynosi około 0.2C (pojemności akumulatora). Sam rozładowuję Eneloopy prądem 400-500[mA]. Ładowanie przeprowadzam prądem lekko ponad 0.33C - programuję 700[mA]. Zacząłem na to uważac po tym, jak po kilkunastym ładowaniu Eneloopów 2000[mA], zaczęły mi szybko, trwale i wyraźnie tracić na pojemności. Poszły do kosza, a następnych już nie katuję i jest OK. Dlatego też przy wyborze kolejnych ładowarek nie sugerowałem się coraz większymi możliwymi prądami ładowania. Istotne dla mnie były działające zabezpieczenia termiczne oraz porządna budowa wewnętrznej płyty głównej.
BC-700 - ładowarka praktycznie już nie do zdobycia na rynku w rozsądnej cenie. Posiada wady i zalety następnego modelu BC-900. Ta druga dostępna na Allegro, w hurtowniach, ale nie polecana już przeze mnie z uwagi na pojawienie się MH-C9000.
Zaletami ładowarek Technoline serii BC są niewątpliwie cztery oddzielne kanały, wyswietlacz LCD pokazujący parametry pracy każdego z nich. Mała obudowa działa na plus, jednak gorsze rozpraszanie ciepła z elementów wewnętrznych i akumulatorków jest również wadą. Na duże prądy nie patrzę, jednak BC-900 jest w stanie dać z siebie trochę więcej i w związku z tym szybciej naładować 4 ogniwa lub jeszcze szybciej dwa w skrajnych komorach. Wadą tych ładowarek jest nędznie wykonana płyta główna. Zastosowano elementy z małym zapasem mocy, procesor typu "zegarkowego" wręcz napylony na płytkę i zalany klejem, a przyciski to nie switche tylko zwykłe blaszki, które pod wpływem czasu tracą styk i trzeba je czyścić. Spoiny delikatne, cienkie i matowe. Bardzo niebezpieczny jest kiepski kontakt blaszek przewodzących temperaturę od akumulatorków do wewnętrznych termistorów. Przy kiepskim spasowaniu blaszka nie kontaktuje z elementem. Powodowało to, co można sprawdzić i obejrzeć na necie, eksplozje przegrzanych akusów. Wszystkie sprzedawane i używane przeze mnie ładowarki, już na starcie miały podginane blaszki i polepszane styki za pomocą specjalnej pasty przewodzącej ciepło. W jednym przypadku zdarzył mi się brak kontaktu LCD z płytą główną - gumka przewodząca była źle spasowana, trzeba było to poprawić, bo nic nie było widać na wyświetlaczu. Ogromną zaletą ładowarek BC w stosunku do MH jest brak podświetlenia LCD oraz możliwość zaprogramowania wyświetlania wartości dowolnego parametru pracy przy dowolnym kanale (o tym później). Na torbę dołączoną do zestawu nie ma co patrzeć, bo to badziewie. Tak samo nieużyteczne są adaptory, które kupy się nie trzymają i montaż ich graniczy z cudem - po prostu się rozłażą.
Jeśli chodzi o ładowarkę MH-C9000 firmy Powerex - to jest niezła. Ostatnio wraz z kursem dolara nieco podrożała. Na początku dostępna była u nas za około 150zł, teraz jej rozsądne ceny sięgają 190zł. W większości sklepów sprzęt ma gwarancję 24 miesiące, jednak z tego co wiem, to producent daje 36 miesięcy. Większa obudowa czyni ją bardziej stacjonarną. Liczne otwory wentylacyjne, nóżka pozwalająca na przechylenie całości pod kątem około 30 stopni oraz większa odległość między akusami sprawia, że nie grozi ani im, ani elementom wewnętrznym przegrzanie. Sama płyta główna wykonana jest bardzo dobrze. Piękne luty, normalnie położone scalaki, duże elementy wewnętrzne, przyciski - switche, dobry kontakt z termistorami - wszystko daje poczucie pewności, że sprzęt ten badziewiem nie jest. Ogromne możliwości programowania trybów robią z niej wręcz kombajn do akumulatorków AA/AAA. Każde ogniwo może być ładowane prądem 2000[mA], obsługiwana pojemność ogniw to przyszłościowe 20000[mAh], można odpalić cykl formowania akusów - są one wtedy ładowane prądem 0.1C przez 16h, rozładowywane 0.2C, ponownie ładowane 0.1C przez 16h, a finalna pojemność akumulatora określona jest według standardów IEC - dokładnie takich, jakimi kierują się producenci przy podawaniu pojemności swoich ogniw. Tu, tak samo jak w BC, akumulator rozładowywany jest do napięcia 0.9[V]. W wersji ze starszym firmware rozładowywany był do 1.0[V]. Były też problemy z kończeniem ładowania przy niskim prądzie. Teraz to poprawiono i wszystkie aktualnie dostępne MH-C9000 działają poprawnie, dobrze wychwytują sygnał końca ładowania i spokojnie nadają się też do LSD. Warto też pozwolić jej na dłuższą pracę. Po pojawieniu się napisu "DONE" informującego o zakończeniu programu, ładowarka przechodzi w tryb doładowywania i robi to przez około 2 godziny prądem 100[mA]. Akumulatorki wydają się potem "pełniejsze". Jeśli jednak nadal ich nie wyjmiemy, ładowarka przejdzie w tryb podtrzymania i zapoda na ogniwa prąd 10[mA]. Wadą ładowarki jest stale i mocno podświetlany wyświetlacz, w nocy robi się niej mała lampka diodowa, oraz źle dobrane wyświetlanie parametrów pracy (rzecz gustu). Oczywiście odpowiednim przyciskiem można zmusić ładowarkę do wyświetlenia parametrów z danej celi, ale pojawiają sie one w ściśle określonej kolejności: prąd ładowania (to przecież ustawiłem, więc po co mi to na początku), załadowane lub wyładowane mAh (to sobie mogę policzyć z czasu), czas ładowania/rozładowania (to też znam), dalej napięcie na ogniwie (mi najpotrzebniejsze) i na końcu numer cyklu. Wszystkie te informacje podawane są dwukrotnie, więc dla 4 ogniw obejrzenie wszystkiego po kolei zajmuje z minutę, a może nawet dwie.
Jak ktoś używa bardzo często akumulatorków oraz ma na zbyciu te 150-175-190zł, to polecam bardzo dobry i wręcz profesjonalny model MH. Jeśli jednak chcecie zaopatrzyć się w niezłą i tanią ładowarkę, to proszę polować na BC-700, bo po kilku niezbędnych poprawkach na pewno sobie poradzi. Jak się poszuka, to można ją znaleźć za około 80zł. BC-900 to zbędne duże prądy, torba i adaptory zapewne nigdy nie zostaną użyte, więc po co przepłacać?
|