Fakt, niszczy!
jak widać (o ile widać) na poniższej fotce elektrolit zrobił swoje...

"wylany" energizer
nie miałem początkowo pomysłu jak ot usunąć, mechanicznie nie szło za dobrze...
więc postanowiłem się odwołać do bardziej drastycznych - żrących sposobów.
wykorzystałem popularnego "kreta", który jest w stanie rozpuścić każdy syf.
i w tym przypadku nieporządny nalot uległ

ALE

uległa też oczywiście powłoka, hehe...
tym samym pozłocenia sprężyny, zobaczcie sami:

"wylany" energizer
zakrętka też nie dała rady:

"wylany" energizer
no i trochę weszło na korpus:

"wylany" energizer
jednak NIC z tych przygód, nie powstrzymało tej latarki od poprawnego działania.
nadal świetnie się nadaje jako samochodowe podręczne światełko impact tool
