Witam
Dzisiaj rano stałem się posiadaczem czerwonego Glo-Tooba (takie małe mrugające i niezniszczalne światełko)
Włożyłem baterię, skręciłem go i przekręciłem włącznik - działa.
Kilka szybkich prób zmiany programu świecenia dało mizerny efekt. Globek działał jak chciał, raz zmieniał tryby bardzo sprawnie potem się zacinał w sobie i nic nie szło z nim zrobić.
Czas było iść do pracy, zapiąłem światełko do kluczy i zapomniałem o całej sprawie.
Wieczór się zbliża, postanowiłem opanować sztukę przełączania trybów i tu moje wielkie zaskoczenie i wielki zawód. Element odpowiedzialny za włączanie, mały wystający dzyndzel, zaczął się kręcić jak oszalały. Rozebrałem Glob-Tooba i moim oczom ukazał się sproszkowany gwint włącznika. No i po nauce obsługi światełka.
Element ten wykonany jest z tak tandetnego materiału, że kruszy się jak dłużej się na niego patrzy.
Tak, więc mam lampkę z włącznikiem, który można kręcić lub naciskać, ale nie można na niczym powiesić (przestaje od razu działać).
Teraz sobie stoi i mruga - taka dekoracja biurka

Dodam jeszcze, że nie kręciłem nim z dużą siłą, czytałem instrukcję.
Może ktoś ma pomysł jak ten włącznik naprawić, może gwarancja?