Jako że od paru dni jestem posiadaczem P2D, a w ostatni weekend miałem okazję przetestować ją w warunkach leśno-górskich, podepnę się pod reckę z własnymi wrażeniami. Mam nadzieję, że mar3 się nie obrazi:)
Na początek to co najbardziej przemówiło do mnie za tą latarką, czyli:
wymiary/światło/czas.
W latareczce wielkości Gerber Infinity Ultra dostajemy przez ponad 2,5 godziny (w trybie "high") wyraźnie mocniejszego throwa niż dawała Inova T2 z Tiros (2xCr123), a do tego krąg wtórny wystarczająco oświetlający najbliższe otoczenie na około 10-15 m przed latarką.
W trybie "low" mamy przez 30 godzin Inovę X1. Do tego wymiatające "turbo" przez niemal godzinę lub kompromisowy "medium" przez około 7 godzin...kompromisowy, tzn. blisko wspomnianej T2. Wszystko to na jednej Cr123. To tak porównawczo/opisowo.
Dodajmy, że wykresy spadku mocy płaskie niemal jak u nieboszczyka

Sam nie mierzyłem, bo nie znam się i nie mam aparatury, polecam jednak stronkę pracowitego testera Fenixów, chevrofreak'a z candlepowerforums:
http://lights.chevrofreak.com/runtimes/Fenix%20P2D/Na marginesie - jeśli wierzyć pomiarom, to na "turbo" nie dostajemy 130 tylko 100-110 lumenów. Domyślnie na niższych trybach również będzie proporcjonalnie mniej niż podaje specyfikacja producenta, ale i tak to cholernie dużo jak na takie maleństwo, tak płaskie wykresy i świetne czasy. Te 130 to może jest na diodzie i ładnie wygląda w katalogu (chyba wszyscy producenci stosują ten manewr) ale w praktyce - strata na reflektorze, - strata na szkiełku.
Obsługa. Włącznik działa poprawnie i bardzo szybko człowiek łapie intuicyjne klikanie/zmiany trybów. Trochę denerwuje "SOS", który trzeba przejść, aby dostać się z "high" z powrotem na "low", ale da się to przeżyć. Fakt, iż bez dokręcenia głowicy zaczynamy od "low" a po dokręceniu od "turbo" uważam - podobnie jak mar3 - za bardzo dobry pomysł. Pozwala wybrać co chcemy mieć zaraz po wyjęciu latarki z kieszeni - elastyczność czy natychmiastowego oślepiacza/throwera.
Tryb "Strobo"...hmm, chyba bajer i tyle, może w systuacji awaryjnej sprawdziłby się jako marker/lokalizator, ale do zastosowań taktyczno-obronnych

średnio to widzę (nie wiem zresztą jakie było tu zamierzenie producenta).
EDC. Wymiary mówią same za siebie - gabaryty jak u Victorinoxa Spartana, a więc bez problemu można nosić w kieszeni spodni. Nosząc w kieszeni bluzy, kurtki czy bojówek można o niej zapomnieć. Włącznik otoczony aluminowym rantem a do tego "reverse" (trzeba do końca wcisnąć i odpuścić aby zadziałał) stwarza bardzo nikłe szanse dla przypadkowego odpalenia się latarki, mi w każdym razie sama nie odpaliła się ani razu a nieraz tłukła się w kieszeni razem ze scyzorykiem, mikrotoolem i kluczami.
Wykończenie, trwałość powłoki, spasowanie, gwinty - nie mam w tych punktach żadnych zastrzeżeń.
Niestety jest też spory zonk...latarka jest poprostu śliska! Brakuje frezowanej faktury (ideałem jest dla mnie ta z serii "T" Inovy) czy choćby zwykłego moletowania. Pomogłoby nawet banalne piaskowanie i matowa anodyzacja, tymczasem dostajemy coś, co w dotyku przypomina 20 mm rurkę pomalowaną błyszczącym lakierem. Oczywiście trochę przesadzam, bo są tam drobne nacięcia, krótki odcinek o przekroju wielokąta itd, ale generalnie to najsłabszy punkt Fenixa P2D (i jak domyślam się całej reszty modeli, przy czym w latarce tak małej jest to szczególnie odczuwalne). Z tego powodu rzadko jej używam bez paska na nagarstek, myślę też o nałożeniu jakiś gumowych o-ringów, tak aby wlazły w te 3 nacięcia na głowicy (poprawi to też wygodę kręcenia głowicą).
Kolejny minus, już znacznie mniejszy, to obrączka z "martwą strefą" między światłem widocznym jako krąg główny a kręgiem wtórnym zwanym spill'em, co wynika ze zbyt płytkiego osadzenia diody w reflektorze. Dodatkowo w moim egzemplarzu dioda nie leży idealnie w centrum (jest jakby minimalnie przekrzywiona - tak jak na fotce w tej recenzji:
http://www.flashlightreviews.com/reviews/fenix_p2dce.htm ), przez co ten ciemny obwarzanek jest nieco nierówny. Jednak denerwuje to tylko przy świeceniu z paru metrów na ścianę, w terenie jest niedostrzegalne, zresztą na 15-20 metrach spot jest na tyle szeroki a spill na tyle rozproszony, że nie ma to najmniejszego praktycznego znaczenia. Ot techniczna niedoskonałość.
Wracając do terenu - tryb "low" to światełko, które w zupełności wystarczy do zejścia w zupełnej ciemnicy spod Łabskiego szczytu do Szklarskiej Poręby czy aby poszwędać się spokojnie po lesie. Tryb "medium" to już pełen komfort, "high" przydaje się gdy zależy nam na oświetleniu obiektu w zasięgu koło 50 m. "Turbo" to krzyżówka ściany światła ze szperaczem, jednak jak już wspomniał mar3, latareczka szybko się w tym trybie grzeje, co pewnie nie służy elektronice ani baterii ani diodzie..
Podsumowując:
+ światło-czasy
+ użytkowy beam
+ elestyczność/tryby
+ wymiary
- brak moletowania/innej faktury
- "martwa strefa" między spot'em a spill'e
Do przełknięcia: cena latarki i koszty świecenia na Cr123 (to ostatnie łagodzą dobre czasy i fakt zasilania pojedynczą baterią, tzn. nie musisz mieć w zapasie 2 drogich baterii w identycznym stanie rozładowania i tego samego producenta). Do przełknięcia jest też grzanie w trybie "turbo" - tryb ten będzie nam raczej rzadko potrzebny, a jeśli już, to najpewniej jako szperacz na kilka minut świecenia.
Cóż, może nie napisałem nic nowego w stosunku do recki mar'a 3, ale co dwóch zadowolonych użytkowników to nie jeden

Także podobnie jak mar szykuję się teraz do zakupu L2D - jednak nie tyle ze względu na wymiary/ergonomię, co raczej na jeszcze lepsze relacje czasy/koszty baterii (na litówkach AA), możliwość zasilania aku i generalnie bateriową wszystkożerność w ramach popularnej i "wszędzie-dostępnej" rodziny paluchów AA. Tu także wykresy mówią same za siebie:
http://lights.chevrofreak.com/runtimes/Fenix%20L2D%20CE/P2D to (dla mnie) idealne EDC i jako taką latareczkę gorąco polecam, ale do długiego i taniego świecenia w terenie lepszy/racjonalniejszy będzie L2D. Obawiam się tylko trochę właśnie ergonomii, bo na zdjęciach wygląda na strasznego patyczaka

Pozdrawiam
EDIT - jeszcze jedna ważna sprawa: światło emitowane przez Cree w Fenixie ma bardzo przyjemną, ciepłą barwę, ktora dobrze oddaje kolory. Śnieżna biel z mikro-domieszką żółtego. Miła odmiana po fiolecie rodem z kostnicy

, bo taki niestety odcień miałem w większości wcześniejszych diodówek.