z tego co pamiętam producent nie zaleca do X1 litówek,ale kilku ludzi z CPF je używało.Czy to prowadzi do szybszego zużycia diody - nie wiem.Co do bezpieczeństwa pracy z litówkami...
parowanie ich pod względem napięcia ma sens i duże znaczenie dla bezpieczeństwa.Ale nie jest tak,że zmieszanie dwóch baterii o przykładowo napięciach 3,2V i 3,18V spowoduje katastrofę.Pod warunkiem oczywiście stosowania dwóch ogniw tego samego typu,tego samego producenta i najlepiej , ale nie obligatoryjnie

z tej samej serii produkcyjnej (jak wiadomo każdy przemysł stosuję tzw. innowacyjność oraz stałe dążenie do obniżania kosztów stąd niekończące się nigdy drobniejsze lub bardziej poważne zmiany w technologii produkcji oraz doborze poddostawców).Może się więc zdażyć , że ogniwo firmy X z serii marcowej nie różniące sie niczym na zewnątrz od ogniwa z serii kwietniowej będzie się różnic w dużym stopniu pod względem charakterystyki rozładowania!Wystarczy ,że ogniwo pierwsze będzie się mieścić w tolerancji porządanych parametrów w skrajnych dolnych granicach,a ogniwo z drugiej serii w tych skrajnie wysokich!Sam często wkraczam w kompetencje technologa i mam założone normy jakości(przemysł tworzyw sztucznych,zagrożenie wybuchem,zdażały się wypadku eksplozji naszych produktów przy niewłaściwym ich składowaniu oraz wypadki samozapłonu - u konkurencji poszła z dymem hala a z nią kilka milioów dolców,szczęśliwie nikt nie zginął).Więc parcie na bezpieczeństwo mamy wysokie - w końcu odpowiadam za bezpieczeństwo także karnie.I wiem jak duże znaczenie może mieć na efekt końcowy zastosowanie pozornie takiego samego dodatku! produkcyjnego (dozowanego w ilości 0,5% całości masy) ten sam skłąd chemiczny,takie same proporcje,dwóch producentów.Muszę czasem dokonywać małej rewolucji w parametrach produkcyjnych by otrzymać produkt końcowy spełniający normy jakościowe oraz normy bezpieczeństwa (głównie antystatyczność).Podobnie było w przemyśle spożywczym , z którym też miałem styczność , jak i z meblarskim

Natomiast mimo powyżej przytoczonych słów pragnę podkreślić , że w mojej opinii wymieszanie dwóch skrajnych w parametrach,ale mieszczących się w założonej normie bezpieczeństwa ogniw z różnych partii produkcyjnych nie spowoduje eksplozji i że przytoczone wypadku był raczej spowodowane włożeniem wymieszanych baterii - nowych i prawie całkowicie zużytych.
Na dowód przytoczę sytuację z moich doświadczeń oraz doświadczeń diabełka.
Do zasilania P6 z żarnikiem 9V stosuję czasem ogniw nie chronionych ultrafire.
Po sporym rozładowaniu ogniw i po ich wyjęciu zmierzyliśmy im napiecie.No to ogniwo o mniejszej rezystancji wewnętrznej potrafiło mieć napięcie poniżej 2V podczas gdy drugie miało przykładowo 3,2V i mimo to nic nie wybuchło.Mało tego, po odleżeniu doby zbyt rozładowane ogniwo dochodziło do siebie i dało się ładować i nadal jest sprawne.Dokonałem selekcji ogniw pod względem tego zjawiska i połączyłem w pary te z wyższą i niższą rezystancją,teraz nie mam już takich sytuacji,ale podkreślam,że nim do sparowania doszło używałem nie sparowanych zestawów kilkanaście razy!
Może jestem w czepku urodzony,a może nie ma co wpadać w paranoję.A co do bezpieczeństwa - baterie alkaliczne czy akusy ni-mh też mogą być groźne.Raz wsadziłem źle do latarki zasobnik z akusami powodując zwarcie - niestety latarka nie miała zabezpieczenia przed niewłaściwym włożeniemj,a w instrukcji nie było o tym słowa,dopiero wypadek dał mi do myślenia.Konstukcja zasobnika była do bulu bezsensowna - po jednej stronie dwa minusy i jeden plus,po drugiej odwrotnie,a zworki zamiast w zasobniku były umieszczone w body

wsynięcie zasobnika o jeden ząbez w bok i zwarcie gotowe!Efektem było stopienie się zasobnika,ogniw,trujące opary oraz rozgrzanie latarki do temperatury grożącej wręcz zapaleniem w przypadku zetknięcia się z ubraniem czy papierem.